Polski" "English
www.andrelandberg.com

Wielki Szlem

 

 
 
Andre Landberg
w tenisowych turniejach
Wielkiego Szlema i Masters
 
 
2004   2005   2006   2007   2008
 
 
 
 
Rok 2003
 
 
Roland Garros 2003
 
W zasadzie podstawowym celem, jaki sobie wtedy wyznaczyłem było doprowadzenie do tego, by Amelie Mauresmo zaszła jak najdalej. Była to dla mnie sprawa ambicjonalna, ale właściwie tylko ja o tym wiedziałem. Byłem podbudowany sukcesami, które odniosłem w ostatnich tygodniach i chciałem pójść za ciosem. Te sukcesy to oczywiście zwycięstwa wspieranej przeze mnie Mauresmo, w tym wygrane z obydwoma siostrami Williams i Jennifer Capriati. Wtedy były to wydarzenia wręcz sensacyjne. Nawet przegrane mecze z Belgijkami bardziej postrzegałem jako sukcesy niż porażki, ponieważ Amelie walczyła w nich bardzo dzielnie.
 
Mauresmo (5) – Razzano – 6/3, 7/5 - 1. runda
Mauresmo (5) – Krasnoroutskaya – 6/1, 6/2 - 2. runda
Starannie przygotowałem Mauresmo do meczu, ale nie pokazywali go w telewizji. W czasie meczu od czasu do czasu „wsparcie w ciemno”.
Mauresmo (5) – Zuluaga – 6/3, 6/4 - 3. runda
Wsparcie w ciemno.
Serena Williams (1) – Mauresmo (5) – 6/1, 6/2 - ćwierćfinał
Jak mogłem pomagałem Francuzce, ale Amerykanka zachowywała się jak wojownik i całkowicie zdeprymowała pupilkę gospodarzy turnieju. Wynik meczu odebrałem jako osobistą porażkę, ale nie miałem poczucia, że ja coś zrobiłem źle, lecz że Inżynieria Duszy w tym wypadku okazała się niewystarczająco skuteczna. Nie przypuszczałem też, że Mauresmo jest aż tak słaba psychicznie. Postanowiłem spróbować jeszcze raz pokonać Serenę Williams.
 
Skoro nie udała się ta sztuka Mauresmo, to może wesprzeć Henin- Hardenne.
Henin-Hardenne (4) – Serena Williams (1) – 6/2, 4/6, 7/5 - półfinał
Dużo serca włożyłem w ten mecz, ale miałem powód do satysfakcji. Belgijka mimo gorącego dopingu publiczności nie zdołałaby wygrać tego meczu, ale na szczęście byłem jeszcze ja. Sądzę, że przed meczem Belgijka nie wierzyła, że zdoła wygrać, ale z pewnością chciała zagrać najlepiej, jak tylko potrafiła.
 
Henin-Hardenne (4) – Kim Clijsters – 6/0, 6/4 - finał
Tak dobrze, że aż źle. Zrobiło mi się trochę głupio – chyba zamiast uatrakcyjnić widowisko, to je zepsułem. Moje wsparcie dla Justine okazało się tak skuteczne, że zupełnie zdominowała grę w pierwszym secie. W drugim secie, kiedy do Henin-Hardenne dotarło, że za parę minut może wygrać Wielkiego Szlema, gra się wyrównała. Wtedy moja pomoc była jej naprawdę potrzebna, by nie zmarnować swej wielkiej szansy. Jestem przekonany, że gdybym wtedy pomagał Kim Clijsters, to właśnie ona zdobyłaby swój pierwszy tytuł wielkoszlemowy. Co wcale nie znaczy, że Justine Henin-Hardenne na ten tytuł nie zasłużyła. Skoro wybrałem ją, to widocznie na ten sukces zasłużyła.
 
Inne mecze z moim udziałem na Roland Garros 2003
 
Harkleroad – Hantuchova (9) – 7/6(2), 4/6, 9/7 - 2. runda
Wsparcie dla Amerykanki. Rzadko wtedy wspierałem Amerykańskie tenisistki, ale ta wzbudziła moją sympatię, no i nie była super gwiazdą.
Venus Williams (3) – Dominikovic – 6/3, 4/6, 6/2 - 2. runda
Pomoc Australijce, dość skuteczna – wygrała drugiego seta. Jednak brak dyscypliny wewnętrznej Dominikovic nie pozwolił jej na wygranie tego meczu.
Petrova – Capriati (7) – 6/3, 4/6, 6/3 - 4. runda
W tym meczu wspomagałem Rosjankę od połowy drugiego seta, ale Pietrowa grała też z Capriati dwa tygodnie wcześniej w Rzymie. Tam również wspomagałem Pietrową. Chociaż wtedy nie wygrała, to pewnie uwierzyła, że następnym razem będzie w stanie powalczyć ze sławną Amerykanką o zwycięstwo.
Zwonareva (22) – Venus Williams (3) – 2/6, 6/2, 6/4 - 4. runda
Pomogłem Rosjance w trzecim secie od stanu 4-3 dla Williams.
 
Mecze mężczyzn
 
Właściwie nie interesowałem się nimi za bardzo, ale skoro już je pokazywano, to niektóre z nich wciągnęły mnie na tyle, że zdecydowałem się komuś będącemu w potrzebie pomóc. Takimi tenisistami w potrzebie okazali się Andre Agassi i Gustavo Kuerten. Jednak częściej wspierałem dwóch tenisistów hiszpańskojęzycznych : J.C. Ferrero i G. Corię (szczegółów nie pamiętam).
 
Agassi (2) – Ancic – 5/7, 1/6, 6/4, 6/2, 7/5 - 2. runda
Andre Agassi miał dotkliwe problemy zdrowotne (dolegliwości żołądkowo-jelitowe i splotów nerwowych). Postanowiłem pomóc mistrzowi, choćby ze względu na jego imię. Od początku trzeciego seta zacząłem intensywnie go uzdrawiać. Na oczach milionów telewidzów dyspozycja Agassiego szybko zmieniała się nie do poznania. W czwartym i piątym secie nie musiałem już go wspierać, bo po prostu słabość przeszła, a był on wtedy lepszym tenisistą od swojego młodego rywala z Chorwacji.
 
Kuerten (15) – Gaudio (21) – 7/6(1), 7/5, 5/7, 6/3 - 3. runda
Wsparcie dla Kuertena, ale myślami byłem przy meczu pań: Mauresmo – Serna.
 
 
 
 
Rok 2004
 
 
Australian Open 2004
 
Wsparcie dla Federera, Safina, Nadala, Mauresmo i Clijsters (w finale). Pokonanie przez nierozstawionego Safina Roddicka(1) i Agassiego(4).
 
W szczególności mecze:
Marat Safin – Andy Roddick (1) - 2/6, 6/3, 7/5, 6/7, 6/4 - ćwierćfinał
Marat wygrałby dzięki mojemu wsparciu w 4 setach, ale ktoś akurat do mnie przyszedł i mi przeszkodził, więc czwartego seta wygrał Roddick
Marat Safin – Andre Agassi (4) - 7/6(6), 7/6(6), 5/7, 1/6, 6/3 – półfinał
Agassi grał znakomicie naprawdę powinien był wygrać, gdyby nie ja. Wspierając Safina właściwie robiłem to z myślą o Federerze. Miałem przeświadczenie, że Amerykanin z pewnością pokonałby Szwajcara w finale, a ja chciałem, żeby wygrał Federer, bo już to powiedziałem przed rozpoczęciem turnieju, więc chciałem bronić swojego słowa i udało mi się to. Marat Safin zaserwował 33 asy i w pięciu setach nie popełnił ani jednego podwójnego błędu serwisowego. To przesądziło o jego zwycięstwie.
Federer (2) – Hewitt (15) - 4/6, 6/3, 6/0, 6/4 – czwarta runda
Hewitt grał bardzo dobrze i mógł nawet wygrać ten mecz.
Federer (2) – Nalbandian (8) - 7/5, 6/4, 5/7, 6/3 – ćwierćfinał
Nalbandian był nawet faworytem tego meczu; wcześniej kilka razy wygrał z Federerem. Szwajcar obawiał się tego spotkania, ale z moją pomocą wygrał z łatwością.
Federer (2) – J.C.Ferrero (3) - 6/4, 6/1, 6/4 – półfinał
Lekka pomoc okazała się nadzwyczaj skuteczna.
Federer (2) – Safin - 7/6(3), 6/4, 6/2 – finał
Chciałem, żeby wygrał Federer, ale wspierałem też trochę Safina, żeby mecz był ciekawszy. Szkoda, że Rosjanin nie zdołał wygrać pierwszego seta.
Hewitt (15) – Nadal - 7/6(2), 7/6(5), 6/2 – trzecia runda
Pomagałem Nadalowi. Rafael Nadal miał wtedy zaledwie 17 lat i żadnego wygranego turnieju. Stał się moim podopiecznym. Nie miałem wątpliwości, że wkrótce będzie jednym z czołowych tenisistów na świecie (taki był mój plan). Za kilka miesięcy z moją pomocą wygrał w Sopocie swój pierwszy turniej ATP.
 
Mecze kobiet
 
Mauresmo (4) – Molik - 7/5, 7/5 – ćwierćfinał (po północy)
Molik grała tego dnia bardzo dobrze i sprawiała wrażenie osoby, która wie, że wygra.
Porażka wprawiła ją wręcz w zdumienie. Myślę, że ktoś jej pomagał w podobny sposób, jak ja Francuzce. Mauresmo bardzo się męczyła i bez mojego wsparcia z całą pewnością nie wygrałaby tego meczu. Niestety z powodu kontuzji nie zagrała już w meczu półfinałowym.
 
Henin-Hardenne (1) – Clijsters (2) - 6/3, 4/6, 6/3 – finał (nad ranem polskiego czasu)
Obudziłem się pod koniec pierwszego seta. Drugiego Clijsters z moją pomocą wygrała. W trzecim niestety się pogubiła. Straciła koncentrację w wyniku niekorzystnej dla niej decyzji osoby sędziującej. Po raz pierwszy w finale Wielkiego Szlema wspierałem Kim. Uznałem, że powinienem jej w ten sposób wynagrodzić to, że poprzednio dwukrotnie wspierałem jej rodaczkę. Tym razem moja pomoc okazała się niewystarczająco skuteczna. Moja motywacja nie była też aż tak duża.
 
Schnyder (22) – Raymond (25) – 7/6(2), 6/3 – ćwierćfinał
Szwajcarka mogłaby nie sprostać teoretycznie łatwej do ogrania Amerykance bez mojej pomocy.
 
Kim Clijsters (2) – Patty Schnyder (22) - 6/2, 7/6(2) – półfinał
Mecz rozgrywany był nad ranem polskiego czasu. W drugim secie silnie wspierałem Patty Schnyder, ale Belgijka zdołała zakończyć mecz w tiebreaku.
 
 
 
Roland Garros 2004
 
Myskina i Dementiewa zagrały w finale Roland Garros. Pomogłem im w półfinałach, a Myskinie również w ćwierćfinale.
 
Skuteczna pomoc Mauresmo w meczach 2, 3 i 4 rundy.
Mauresmo (3) – Medina Garrigues – 6/0, 4/6. 6/1 - 2. runda
Mauresmo (3) – Parra Santonja – 6/3, 6/2 - 3. runda
Mauresmo (3) – Maleeva (21) – 6/2, 6/1 - 4. runda
 
W ćwierćfinale przeciwko Dementiewej również wspierałem Mauresmo.
Dementieva (9) - Mauresmo (3) – 6/4, 6/3 – ćwierćfinał
Pomagałem Francuzce do stanu 4/4, potem przerwano mecz z powodu deszczu. Mauresmo była za bardzo usztywniona, a Dementiewa grała wyjątkowo dobrze.
 
Dementieva (9) – Suarez (14) – 6/0, 7/5 – półfinał
Wsparcie dla Dementiewej, szczególnie potrzebne w drugim secie.
Myskina (6) – Dementieva (9) – 6/1, 6/2 – finał
Trochę pomagałem Jelenie, ale ona tego dnia grała po prostu fatalnie i koszmarnie serwowała.
To był dzień Anastazji Myskiny.
 
Myskina (6) – Venus Williams (4) – 6/3, 6/4 – ćwierćfinał
Pomogłem Myskinie w końcówce meczu, być może wygrałaby i bez tego, ale nie byłoby jej łatwo.
Myskina (6) – Capriati (7) – 6/2, 6/2 – półfinał
Wspierałem Rosjankę od początku do końca meczu i poszło dość gładko. Wcale nie musiało tak być. Bardzo dobra gra Myskiny sprawiła, że Capriati dość szybko straciła wiarę w zwycięstwo.
 
Henin-Hardenne (1) – Testud – 6/4, 6/4 – 1. runda
Wsparcie dla Testud. Mogła wygrać co najmniej jednego seta.
Garbin - Henin-Hardenne (1) – 7/5, 6/4 – 2. runda
Pomogłem Włoszce w końcówce meczu i sensacyjne wyeliminowanie obrończyni tytułu stało się faktem.
 
 
Wimbledon 2004
 
Sharapova (13) – Davenport (5) – 2/6, 7/6(5), 6/1 - półfinał
Nigdy nie widziałem tego meczu. Nie planowałem też wspierać Marii Szarapowej. Czekałem na drugi półfinał, w którym miała grać Amelie Mauresmo. Stan meczu śledziłem na ekranie komputera. W innym oknie miałem otwartą stronę mistrza krija jogi Raviego Shankara. Spontanicznie stałem się przekaźnikiem potężnej energii mistrza dla rosyjskiej tenisistki w potrzebie. W swoim sercu słyszałem nabożną modlitwę siedemnastolatki. Było to pod koniec drugiego seta, Amerykanka była bardzo bliska wygrania meczu. Jednak modlitwa Marii została wysłuchana i niespodziewanie wygrała z utytułowaną rywalką.
 
Serena Williams (1) – Mauresmo (4) – 6/7(4), 7/5, 6/4 - półfinał
Miałem do zrealizowania dwa cele w jednym: otworzyć Francuzce drogę do pierwszego wielkoszlemowego tytułu i zrewanżować się za sromotną porażkę, jaką ja i Amelie ponieśliśmy kilka tygodni wcześniej na korcie centralnym Rolanda Garrosa.
Niestety nie miałem możliwości, by widzieć ten mecz w telewizorze, co utrudniało zadanie.
W przygotowanie Mauresmo włożyłem naprawdę dużo serca i energii. Naprawdę była bardzo bliska wygrania tego meczu.
 
Maria Sharapova (13) – Serena Williams (1) – 6/1, 6/4 - finał
Skoro nie dokonała tego Mauresmo, to chciałem spróbować z Szarapową. Zdawałem sobie sprawę z tego, że postawiłem sobie arcytrudne zadanie, ale wierzyłem, że jest to możliwe i nawet postawiłem pewną sumę na Rosjankę w punkcie bukmacherskim.
Wiedziałem, że żeby wygrać będę musiał zastosować coś nowego, czego jeszcze nie robiłem.
Widziałem już w innych Wielkich Szlemach jak silne potrafi być paraliżujące napięcie kiedy gra się o naprawdę wielką stawkę. Żeby coś takiego nie przekreśliło szans młodziutkiej Rosjanki, rozluźniłem ją poprzez stymulację w jej układzie nerwowym obszarów wywołujących odprężenie i lekkie podniecenie seksualne. Ja tego meczu nie widziałem, ale Serena po meczu mówiła, że Szarapowa była podniecona (tak jakby to był jakiś nieuczciwy chwyt). Oczywiście oprócz tego Maria była przeze mnie wspierana na wiele różnych sposobów. Efekt był rewelacyjny. Dopiero po kilku godzinach od zakończenia meczu dotarła do moich uszu wiadomość o sensacyjnym zwycięstwie Marii Szarapowej. Był to również wielki przełom w mojej działalności w dziedzinie Inżynierii Duszy.
 
 
 
 
US Open 2004
 
Dementieva (6) – Mauresmo (2) – 4/6, 6/4, 7/6(1) – ćwierćfinał
Uparłem się, żeby Francuzka przegrała. Mecz był naprawdę piękny, niezwykle emocjonujący, na bardzo wysokim poziomie. Cieszę się, że mogłem być reżyserem tak pięknego sportowego spektaklu. Szczerze polecam obejrzenie tego meczu. Bez mojej ingerencji Amelie z pewnością by wygrała.
 
 
MASTERS 2004
 
Zwycięstwo Marii Szarapowej w Masters (finał z Sereną Williams)
Maria Sharapova – Serena Williams – 4/6, 6/2, 6/4
 
Obraz meczu kilkakrotnie zmieniał się diametralnie. W trzecim secie Williams prowadziła już 4-0. Mam wrażenie, że oprócz mojego magicznego oddziaływania miały tam miejsce i inne. Nie sądzę jednak, by Rosjanka była w stanie wygrać ten mecz bez mojego wsparcia.
 
W półfinale udzieliłem bardzo silnego wsparcia Mauresmo. Ona jednak zaprzepaściła swą wielką szansę.
Serena Williams – Amelie Mauresmo 4/6, 7/6(2), 6/4
Również wsparcie dla Mauresmo w meczach fazy grupowej:
Mauresmo – Kuznetsova – 6/3, 6/2
Mauresmo – Sharapova – 7/5, 6/4
Mauresmo – Zvonareva – 6/1, 6/0
 
 
 
 
 
Rok 2005
 
 
Australian Open 2005
 
Najwięcej energii włożyłem we wspieranie rywali Lleytona Hewitta. Nie chodziło mi nawet o to, żeby Australijczyk odpadł z turnieju, ale żeby się trochę pomęczył. On grał naprawdę dobrze, a ja chciałem sprawdzić jak skuteczny jest mój doping.
Hewitt (3) – Chela (25) – 6/2, 4/6, 6/1, 6/4 - 3. runda
Hewitt (3) – Nadal – 7/5, 3/6, 1/6, 7/6(3), 6/2 - 4. runda
Hewitt (3) – Nalbandian (9) – 6/3, 6/2, 1/6, 3/6, 10/8 - ćwierćfinał
 
Pomagałem też Rogerowi Federerowi. Komentatorzy sportowi często mówili, że on się nie denerwuje, ale ja dobrze wiedziałem, że często jest zupełnie inaczej. Moje wspomaganie go polegało głównie na niwelowaniu reakcji stresowych. Nie musiałem tego robić przez cały mecz, ale w kilku kluczowych momentach meczu.
Federer (1) – Baghdatis – 6/2, 6/2, 7/6(4) - 4. runda
Pomoc w zakończeniu meczu w trzech setach.
Federer (1) – Agassi (8) – 6/3, 6/4, 6/4 - ćwierćfinał
Ten mecz mógł też wygrać Amerykanin, choćby wtedy, gdybym w ogóle nie wspierał Szwajcara.
Safin (4) - Federer (1) – 5/7, 6/4, 5/7, 7/6(6), 9/7 - półfinał
Tylko na początku tego meczu mogłem pomóc Szwajcarowi, potem byłem zajęty ( praca społeczna na rzecz bezrobotnych). Gdyby nie to, Federer z pewnością by awansował do finału.
 
Safin (4) – Hewitt (3) – 1/6, 6/3, 6/4, 6/4 - finał
Nawet trochę próbowałem pomóc Australijczykowi, ale chyba zbyt wiele sił i nerwów kosztowało go uporanie się z poprzednimi rywalami. Nie wspierałem Safina w tym finale, ale możliwe, że umożliwiłem mu zdobycie tytułu w czasie wcześniejszych meczów Hewitta.
 
 
Mecze kobiet
 
Molik (10) – Venus Williams (8) – 7/5, 7/6(3) - 4. runda
Wsparcie dla Australijki polskiego pochodzenia okazało się skuteczne.
Davenport (1) – Molik (10) – 6/4, 4/6, 9/7 - ćwierćfinał
Mało brakowało, a doszłoby do sensacji. Pomagałem Alicji Molik.
 
Serena Williams (7) – Sharapova (4) – 2/6, 7/5, 8/6 - półfinał
Silne wsparcie dla Rosjanki przez cały mecz. Nie wykorzystała trzech piłek meczowych. Zwycięstwo miała podane na tacy. W obraz meczu bardzo mocno wkodowała się moja uzdrawiająca energia. Polecam obejrzenie tego widowiska – ma działanie terapeutyczne.
 
 
Roland Garros 2005
 
Davenport (1) – Clijsters (14) – 1/6, 7/5, 6/3 - 4. runda
Bardzo pomogłem Clijsters w meczu przeciwko Davenport, ale ona zachowała się mało dojrzale po wysokiej wygranej w pierwszym secie i na własne życzenie przegrała mecz. Zamiast wygrać z Amerykanką, chciała ją upokorzyć i to się na niej zemściło.
 
Karatantcheva – Venus Williams (11) – 6/3, 1/6, 6/1 - 3. runda
Pomogłem Bułgarce wygrać, kiedy otworzyła sobie na to szansę w pierwszym secie.
 
Ivanovic (29) – Mauresmo (3) – 6/4, 3/6, 6/4 - 4. runda
Pomogłem Anie Ivanović, którą kilka miesięcy wcześniej wziąłem pod swoją opiekę. Mauresmo nie mogła się pogodzić z tą porażką.
 
Trochę też utrudniałem życie Justine Henin-Hardenne (10) wspierając jej rywalki (Conchita Martinez, Anabel Medina Garrigues, Svetlana Kuznetsova ). Belgijka tryumfowała w turnieju, ale 3 sety po drodze przegrała.
 
 
Wimbledon 2005
 
Davenport (1) – Clijsters (15) – 6/3, 6/7(4), 6/3 - 4. runda
Wspierałem Belgijkę i podobnie jak w Paryżu mogła wygrać. Zawiodła przede wszystkim jej psychika.
Venus Williams (14) – Sharapova (2) – 7/6(2), 6/1 - półfinał
Dla odmiany pomogłem trochę Amerykance.
 
Venus Williams (14) – Lindsay Davenport (1) – 4/6, 7/6(4), 9/7 - finał
Pomogłem czarnoskórej Amerykance. Bez tego raczej by wygrała Davenport. Venus fajnie skakała z radości po wygraniu tego morderczego finału.
 
 
US Open 2005
 
Kim Clijsters wygrała pierwszy i ostatni raz turniej wielkoszlemowy.
Miała moje wsparcie. Chciałem, żeby wygrała.
 
Clijsters (4) – Venus Williams (10) – 4/6, 7/5, 6/1 - ćwierćfinał
Clijsters (4) – Sharapova (1) – 6/2, 6/7(4), 6/3 - półfinał
Clijsters (4) – Pierce (12) – 6/3, 6/1 - finał
 
 
 
Rok 2006
 
 
Australian Open 2006
 
Wsparcie dla Martiny Hingis, która po długiej przerwie znowu wróciła na kort. Fachowcy nie dawali jej dużych szans, zatem chciałem pokazać światu, że się mylą.
Hingis – Stosur – 6/1, 7/6(8) – 4. runda
Uratowałem dla Martiny ten mecz – gdyby nie wygrała drugiego seta, to w trzecim nie sprostałaby rozkręcającej się Australijce.
Clijsters (2) – Hingis – 6/3, 2/6, 6/4 - ćwierćfinał
Bardzo silne wsparcie dla Martiny Hingis zmieniło obraz meczu, ale Szwajcarka zbyt wcześnie uznała, że jest już w pólfinale i to się na niej zemściło.
 
Mauresmo (3) – Clijsters (2) – 5/7, 6/2, 3/2 krecz Clijsters - półfinał
Wsparcie dla Clijsters. Belgijka miała szansę wygrać, ale źle rozgrywała ten mecz w swojej głowie, a w końcu odniosła poważną kontuzję i nie mogła kontynuować gry.
 
 
Mecze mężczyzn
 
Tym razem wspierałem rywali Federera, nawet nie po to, żeby odpadł z turnieju, ale by poczuł, jak to jest, kiedy to nie on, lecz jego oponent gra z moim wsparciem.
Dramatyczny finał zaczęty od wygranego seta przez Bagdatisa i jego wysokiego prowadzenia w drugim secie. Po zakończeniu meczu łzy Federera.
 
Federer (1) – Haas – 6/4, 6/0, 3/6, 4/6, 6/2 - 4. runda
Po 6-0 w drugim secie spróbowałem coś zmienić i się udało. Ludzie przecierali oczy ze zdumienia. W gruncie rzeczy o to mi chodziło, a Rogera zrobiło mi się nawet żal.
 
Federer (1) – Davydenko (5) – 6/4, 3/6, 7/6(7), 7/6(5) - ćwierćfinał
W sumie za bardzo się w ten mecz nie zaangażowałem, ale parę razy dostarczyłem wsparcia Rosjaninowi. Po prostu trochę się bawiłem.
 
Federer (1) – Kiefer (21) – 6/3, 5/7, 6/0, 6/2 - półfinał
Wsparcie dla Niemca przez pierwsze dwa sety. Potem poczułem się tym zmęczony i odpuściłem.
 
Federer (1) – Baghdatis – 5/7, 7/5, 6/0, 6/2 - finał
Młody Cypryjczyk skazywany był na pożarcie przez króla Rogera. Postanowiłem się przeciwstawić temu poglądowi. Baghdatis był już bliski wyjścia na prowadzenie 2-0 (Federer był przerażony), ale z niezrozumiałego powodu zupełnie zgubił rytm gry i precyzję uderzeń. Okazało się, że w czasie tego meczu jego mama miała atak serca. Jej syn pewnie telepatycznie odczuł związany z tym wydarzeniem niepokój. W sumie byłem zadowolony z wyniku. Po zakończeniu meczu Federer przemawiając do publiczności zalał się łzami wzruszenia, ponieważ bardzo ciężko przyszło mu wygrać ten turniej. Miał okazję się przekonać, jak to jest, gdy z tajemnego wsparcia korzysta nie on, lecz jego rywale.
 
 
 
Roland Garros 2006
 
Turniej zacząłem od pomagania Jelenie Dementiewej i Martinie Hingis. Jednak na pewnym etapie trafiły na zbyt silne rywalki.
 
Dementieva (6) – Sucha – 7/6(3), 6/2 - 1. runda
Dementieva (6) – Kutuzova – 3/6, 6/0, 6/4 – 2. runda
Peer (31) – Dementieva (6) – 6/2, 7/5 - 3. runda
Rosjanka prowadziła w drugim secie 4-1. Niestety Eurosport pokazywał w tym czasie inny mecz, co utrudniło mi skuteczne wspieranie Jeleny. Ona sama miała po meczu dużo pretensji do sędziów, podobno kilka razy ją skrzywdzili.
 
Hingis (12) – Ondraskova – 6/1, 6/3 - 2. runda
Hingis (12) – Peer (31) – 6/3, 2/6, 6/3 - 4. runda
Co się nie udało Dementiewej, udało się Hingis.
Clijsters (2) – Hingis (12) – 7/6(5), 6/1 - ćwierćfinał
Kim Clijsters była wtedy zdecydowanie lepsza od Martiny Hingis i wygranie choćby jednego seta przez Szwajcarkę byłoby cudem. Ja tego cudu prawie dokonałem.
 
Vaidisova (16) – Mauresmo (5) – 6/7(5), 6/1, 6/2 - 4. runda
W połowie pierwszego seta Francuzka tak bardzo dominowała na korcie, że dla uatrakcyjnienia widowiska postanowiłem wyrównać obraz meczu. Trochę niechcąco wygrałem ten mecz dla Czeszki. W drugim i trzecim secie Mauresmo nie wiedziała, co się dzieje na korcie.
Vaidisova (16) – Venus Williams (11) – 6/7(5), 6/1, 6/3 - ćwierćfinał
Prawie kopia poprzedniego meczu Czeszki. Wszyscy zastanawiali się, czy trzeciego seta i tym razem wygra do dwóch. W tym meczu wspomagałem Nicole Vaidiszową od samego początku.
 
Kuznetsova (8) – Vaidisova (16) – 5/7, 7/6(5), 6/2 - półfinał
Postanowiłem pójść za ciosem i przepchnąć Czeszkę do finału Rolanda Garrosa. Chyba moje wsparcie dla niej było zbyt silne, bo zupełnie uśpiło jej czujność w drugim secie, kiedy prowadziła już 4-2 i miała piłkę na 5-2. Zbyt wcześnie poczuła się finalistką. W trzecim secie zupełnie rozsypała się psychicznie, a doświadczona Rosjanka bezwzględnie to wykorzystała.
 
Henin-Hardenne (4) – Kuznetsova (8) – 6/4, 6/4 - finał
Trochę wspierałem Kuzniecową, ale właściwie wcale tak bardzo mi nie zależało na tym, żeby wygrała. Było to raczej oddawanie czegoś, co parę razy jej zabrałem wspierając jej rywalki w ważnych meczach. Rosjankę zjadały nerwy, a ja miałem w domu gościa, więc nie skupiałem się stale na odstresowywaniu jej. Finał wygrała lepsza. 
 
 
 
Wimbledon 2006
 
Zacząłem od wsparcia dla Polek: Marty Domachowskiej i Agnieszki Radwańskiej.
 
Borwell – Domachowska – 7/5, 7/6(4) - 1. runda
Dwoiłem się i troiłem, ale Marta i tak zdołała zaprzepaścić cały mój trud, tak jakby się uparła, żeby przegrać ten mecz. W końcu wygranie przez Brytyjkę tiebreaka odczułem jako ulgę, bo trzeciego seta już bym chyba nie zniósł.
 
Radwanska – Azarenka – 7/5, 6/4 - 1. runda
To miało być dość łatwe zwycięstwo wielkiej nadziei polskiego tenisa, ale rywalka okazała się bardzo wymagająca. Na szczęście przez cały mecz wspierałem Polkę i udało się pokonać młodą Białorusinkę.
 
Radwanska – Pironkova – 7/5, 7/6(5) - 2. runda
Bułgarka wygrałaby ten mecz, gdyby Polka nie miała mojego silnego wsparcia. Tamtego dnia Pironkowa grała skuteczniej od Radwańskiej. Trzeci set byłby bardzo trudny do wygrania, więc dołożyłem starań, by mecz zakończył się w dwóch setach.
 
Radwanska – Tanasugarn – 6/3, 6/2 - 3. runda
Myślałem, że doświadczona Tajka zagra lepiej, ale też przecież Polka była już tak naładowana dobroczynną energią, że niełatwo było ją sprowadzić do defensywy. Radwańska pewnie wygrałaby ten mecz i bez mojego wsparcia, ale dzięki niemu zrobiła to jeszcze efektowniej.
 
Clijsters (2) – Radwanska – 6/2, 6/2 - 4. runda
Trzy zwycięstwa krakowianki rozbudziły wielkie nadzieje w sercach wielu polskich kibiców. Ale Agnieszka przegrała ten mecz jeszcze przed jego rozpoczęciem. Gdyby miała świadomość tego, na jakie wsparcie może liczyć z mojej strony, byłaby bardziej otwarta na działanie tej energii. Stało się jednak inaczej, ona się na nią zamknęła. Nic nie dało się zrobić.
 
Mecze bez udziału Polek
 
Dementieva (7) – Shaughnessy – 5/7, 6/3, 7/5 - 2. runda
Rosjanka była teoretycznie lepsza, ale musiałem jej trochę pomóc pokonać swoje słabości. Mogła ten mecz łatwo przegrać.
 
Sharapova (4) – Dementieva (7) – 6/1, 6/4 - ćwierćfinał
Wspierałem Jelenę Dementiewą i chociaż nie zdołała pokonać swojej młodszej rodaczki, to jednak odniosłem pewien sukces w tym meczu: Jelena zdobyła serca londyńskiej publiczności. Maria zimno i bezlitośnie wykorzystywała słabsze elementy w grze Jeleny i niezmiernie trudno było odwrócić losy meczu; chociaż pod koniec drugiego seta prawie nam się to udało. Publiczność gorąco dopingowała Dementiewą.
 
 
Mecze mężczyzn
 
Roger Federer (1) – Rafael Nadal (2) – 6/0, 7/6(5), 6/7(2), 6/3 - finał
 
Wsparcie dla Federera w całym meczu. Pomoc Szwajcarowi w przezwyciężeniu silnego fizycznego kryzysu w trzecim secie. Miałem dwa powody, by nie odbierać tytułu Rogerowi:
1)     to, że go lubię;
2)     żeby utemperować Nadala, który po wygranej w Paryżu się za bardzo „rozbestwił”, zapominając o tym, że to nie tylko sobie i wujkowi zawdzięcza swoje sukcesy.
 
 
 
 
 
 
Rok 2007
 
 
Wimbledon 2007
 
Roger Federer (1) – Rafael Nadal (2) – 7/6(7), 4/6, 7/6(3), 2/6, 6/2 - finał
Przed rozpoczęciem meczu napisałem w SMS-ie, że tak jak rok wcześniej pomogę Federerowi i dlatego zwycięży właśnie on. Nie sądziłem, że będzie aż tak trudno do tego doprowadzić. Dwa pierwsze wygrane przez Szwajcara sety były konsekwencją mojej pełnej mobilizacji w walce o każdy punkt. Było to naprawdę wyczerpujące. Na początku drugiego seta zrobiłem sobie małą przerwę, by przygotować sobie coś do jedzenia. Uciekło kilka gemów i nie udało mi się już tego seta uratować. Set czwarty zaczął się fatalnie, ciąg dalszy to była mozolna „reanimacja” Federera z myślą o wygraniu piątego seta. Inni tego nie dostrzegali i byli przekonani, że obrońca tytułu polegnie, ale ja wiedziałem, że mój przekaz energii dotarł do celu i już za parę minut przyniesie zamierzony efekt. Tak też się stało. Sam Roger zdawał się być tym zdumiony. Hiszpan oczywiście wygrałby ten finał, gdyby nie ja.
 
 
 
 
Rok 2008
 
 
Australian Open 2008
 
Radwanska (29) – Kuznetsova (2) – 6/3, 6/4 - 3. runda
Silne wsparcie dla Polki od początku do końca meczu. Przez prawie cały drugi set w ciemno. Przy stanie 3-0 dla Radwańskiej zaczęła ona grać wyraźnie gorzej z powodu dotkliwej dolegliwości żołądka i częściowego zablokowania splotów nerwowych. Udało mi się wystarczająco szybko temu zaradzić. Żeby Polkę nie zjadły nerwy, często musiałem redukować w jej organizmie poziom napięcia wywołanego stresem. Drugi set Rosjanka rozpoczęła od prowadzenia 3-0. Musiałem wtedy zastosować w stosunku do Agnieszki specjalną formę stymulacji jej układu nerwowego. To była wielka próba sił. Kuzniecowa nie popełniłaby tego dnia tylu błędów, gdyby Radwańska nie grała tak dobrze. Rosjanka wcale nie była tego dnia źle dysponowana i z pewnością wygrałaby ten mecz, gdybym się nie wtrącał.
 
W następnych dwóch meczach nie pomagałem Agnieszce Radwańskiej. Mimo wszystko efekt przekazanej jej energii w meczu z Kuzniecową z pewnością korzystnie wpływał na jej dyspozycję jeszcze przez kilka dni.
Radwanska (29) – Petrova (14) – 1/6, 7/5, 6/0
 - 4. runda
Hantuchova (9) – Radwanska (29) – 6/2, 6/2
 - ćwierćfinał