Polski" "English
www.andrelandberg.com

Artykuł 3

 

 
 
„Żyć Światłem”      kwiecień / maj 2001
 
 
W kwietniowym wydaniu „Wegetariańskiego Świata” zamieszczono manifest współzałożyciela angielskiej organizacji obrońców zwierząt „Viva!” Tony`ego Wardle`a, w którym autor głośno nawołuje do zmiany naszego świata poprzez zmianę diety na wegetariańską, albo jeszcze lepiej – na wegańską.
 
Wardle obnaża skorumpowany system wzajemnego napędzania swoich interesów przez przemysł chemiczny, farmaceutyczny, świat medycyny, w tym weterynarii, agrobiznes i wreszcie działalność hodowców zwierząt, rzeźników i przetwórców mięsa, oraz hurtowych i detalicznych sprzedawców mięsa.
 
Artykuł „Zmieniając dietę – zmienisz świat” uzmysławia nam, że spośród wielu powodów jedzenia przez ludzi ciał swych mniejszych braci i sióstr na czoło wysuwa się wynaturzona chciwość – chęć bogacenia się kosztem cierpienia zwierząt i ludzi, ich chorób i ubożenia, degradacji środowiska, a nawet samozagłady.
 
Niezwykle szybki rozwój epidemii pryszczycy w Europie Zachodniej, a zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, jeszcze lepiej demaskuje wynaturzenie i absurdalność systemu gospodarki, który ogarnia niemalże cały świat. Zdecydowana większość społeczeństwa dopiero w tak dramatycznych okolicznościach zaczyna się zastanawiać, czy aby ktoś nie chce bogacić się ich kosztem.
 
Zdaje się oczywistym, że do wegetarianizmu najłatwiej jest ludzi przekonać argumentami świadczącymi o tym, że jedząc mięso, człowiek pogarsza swoje zdrowie, a na dodatek biednieje. Miliony odczuły to na własnej skórze, ale nie są tego świadomi. Na przykład nie widzą związku pomiędzy wzrastającą lawinowo liczbą bezrobotnych w naszym kraju a promowaniem spożycia mięsa i dotowaniem przez państwo producentów wyrobów mięsnych. Tym bardziej nie dostrzegają oni związku między plasterkiem szynki w drugim śniadaniu dla dziecka, a rosnącą skalą przestępstw wśród młodzieży i nasilającą się agresją.
 
Szacuje się, że w Polsce żyje obecnie około 2 miliony wegetarian. Te blisko 5 procent polskiego społeczeństwa ma do odegrania bardzo istotną rolę w działaniach na rzecz ratowania świata w obecnej jego postaci przed niechybną zagładą. Czy każdy z nas stara się każdego dnia uczynić ten świat trochę lepszym? Czy sam daje przykład innym, jakim można być? Czy daje swoją postawą wskazówki innym, jak osiągnąć wewnętrzny spokój, harmonię, zdrowie, jak otwierać się na potrzeby innych istot, jak dostrzec brata, siostrę w drugim człowieku, zwierzęciu, roślinie, skale ... ?
 
Czy każdy wegetarianin odczuwa w sobie tę wewnętrzną moc, która daje mu/jej doskonałe zdrowie i harmonię z samym sobą i z otoczeniem?
 
Uczestnicząc w życiu społeczności wegetariańskiej od sześciu lat, doszedłem do dość przykrego wniosku, że gdyby choć jeden procent z nas promieniował tym wewnętrznym blaskiem, który daje nam zdrowie, pokój i harmonię, to już teraz w Polsce nie byłoby ani jednej rzeźni, a liczba wegetarian pewnie by już przekroczyła 10 milionów ludzi.
 
Czy istnieje sposób, żeby tak się stało już niebawem? Zdaje się, że oto nadchodzi czas, kiedy Bóg odpowiada na gorące pragnienia tych, którzy kierując się wewnętrznym głosem, dążą do Światła i starają się je nieść tym, którzy też go potrzebują.
 
Tak oto nadchodzi EPOKA ŚWIATŁA, której fizyczną-nie-fizyczną manifestacją jest ODŻYWIANIE SIĘ ŚWIATŁEM.
 
Będąc jednym z uczestników seminarium prowadzonego przez Jasmuheen i jej męża Jeffa w warszawskim Muzeum Etnograficznym, mogłem przybliżyć się do poznania „Wizji Raju na Ziemi”, która przyświeca niezwykłej działalności tej Australijki, już od ośmiu lat odżywiającej się Światłem.
 
Jak to się zaczęło
 
Jasmuheen mówi, że dostrojenie się do wibracji pozwalającej na taki sposób przyswajania energii zajęło jej 30 lat. [Osobiście uważam, że ten proces nie ma ani początku, ani końca, a ci, którzy uważają, że w ogóle nie odżywiają się Światłem, są w błędzie, gdyż każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu w ten sposób zasila swój organizm.]
 
Po drugiej wojnie światowej rodzice Jasmuheen wyemigrowali z ojczystej Norwegii do Australii. Chcieli zacząć nowe życie. Rodzina Jasmuheen chodziła do kościoła. Będąc bardzo młodą, Jasmuheen była pod wrażeniem tego, co mówili księża. Mówili oni o Sile, która jest wszechobecna i wszechpotężna. Chłonąc te słowa, Jasmuheen była przekonana o obecności tej niezwykłej Siły.
Ksiądz mówił: Proście, a otrzymacie. Jasmuheen prosiła Boga o możliwość doświadczenia tej wszechpotężnej Siły, o której mówili księża.
 
Mając szesnaście lat poznała w Indiach hinduskiego mahatmę, który nauczył ją niezwykłych starożytnych technik medytacji. Już pierwszego dnia, kiedy zaczęła medytować, niezwykłe Światło rozświetliło jej umysł. Wraz z tym Światłem przyszło bardzo dużo miłości, fala za falą – mówi Jasmuheen.
 
Przeżyła wtedy ekscytującą radość, gdyż uświadomiła sobie, że jest czymś o wiele więcej niż tylko umysłem, ciałem i emocjami. Było to jej pierwsze doświadczenie tej wszechpotężnej, wszechobecnej Siły. Od tamtego dnia Jasmuheen medytowała i zawsze pragnęła dzielić się z innymi ludźmi słowami prawdy.
 
Już wtedy od kilku lat była wegetarianką i przez te lata zdawała sobie sprawę z tego, że staje się coraz bardziej wrażliwa. Zaczęła doświadczać w swoim życiu czegoś, co nazywa łaską. Zaczęła też rozmawiać z duchami zmarłych ludzi. Po wielu latach medytacji pojawiła się u niej zdolność telepatii. Ludzie, którzy podążają ścieżką duchową, wiedzą, że przechodzimy przez wiele inicjacji – naucza Jasmuheen.
 
W 1990 roku zaczęła porozumiewać się telepatycznie z bytami Światła. To one prowadziły ją przez inicjację, która pozwoliła jej się połączyć ze swą Boską Jaźnią. Na końcu tej inicjacji Jasmuheen stwierdziła, że nigdy nie jest głodna. Nie musiała niczego jeść, gdyż czuła, że karmi ją ta wewnętrzna moc. Przejęta doniosłością zmiany, jaka w niej zaszła, zaczęła wszystkim mówić, że niczego nie je. Ludzie patrzyli na nią dziwnie, nie mogąc uwierzyć, że naprawdę niczego nie je.
 
Musisz jeść. Jeśli nie będziesz jeść, to umrzesz – te słowa słyszała bardzo często. Jedyne, co mogła odpowiedzieć to to, że jest taka Siła, która ją odżywia.
 
Dla kogo jest to seminarium
 
Jasmuheen urodziła się w bardzo kochającej się rodzinie. Mama dawała dzieciom ogrom miłości, ojciec zachęcał je do zadawania pytań. Jasmuheen zawsze chciała więcej od życia niż wyjść za mąż, mieć dzieci, pracę, podróżować ...
 
To seminarium jest dla ludzi, którzy chcą czegoś więcej – powiedziała zaraz na początku w Warszawie. Zatem, jeżeli jesteś takim człowiekiem, kto wie, może już za kilka miesięcy znajdziesz się w gronie stale rosnącej liczby ludzi, którzy posiedli tę niezwykłą sztukę przyswajania energii.
 
Jednak wielu uczestników seminariów prowadzonych przez Jasmuheen czuje się sfrustrowanymi faktem, że nie podaje ona ścisłej procedury adaptującej nasz organizm do tego zdumiewającego sposobu czerpania sił witalnych. Oczywiście są pewne zasady, ale – jak mówi Jasmuheen – Niemcy, na przykład, chcieliby mieć wszystko punkt po punkcie podane – niestety nie wszystko daje się zmierzyć. Bo, czy każdy potrafi otworzyć swoje serce przed Bogiem i poprosić Boską Miłość o to, by przez to serce przepływała?
 
Niestety wielu osobom zdaje się to niemożliwe do wykonania, gdyż nie znają oni procedury otwierania serca. A według Jasmuheen jest to najpotężniejsza rzecz, jaką możemy dla siebie uczynić. Odżywianie Światłem jest dla tych, którzy są zharmonizowani ze swoją Boską Jaźnią. Innymi słowy, ich wola jest podporządkowana Boskiej Woli, która ich prowadzi i jest ich prawem.
 
Kiedy tak jest, można prosić o cokolwiek i będzie nam to dane. Z drugiej strony, kiedy jesteśmy dostrojeni i podporządkowani Boskiemu prowadzeniu, to nie my prosimy, albo inaczej, prosimy samych siebie będących Boską Jaźnią.
 
Bardzo ważnym elementem dostrajania naszego ciała do odżywiania się Światłem jest przeprogramowanie starych programów, które mają olbrzymi wpływ na rzeczywistość, jakiej doświadczamy. Jednym z nich jest przekonanie, że kiedy się nie je, to się chudnie.
 
Jasmuheen przekonała się, że możemy zaprogramować wagę naszego ciała tak, aby ustabilizowała się na określonym poziomie, a w razie potrzeby możemy ją skorygować. Sama wielokrotnie stosowała tę metodę. Podaje też przykłady innych osób, na przykład pewnego Węgra, który przytył 5 kg w czasie medytacji. Sama Jasmuheen zmęczona martwieniem się o ciało, powierzyła jakiś czas temu swojej Boskiej Jaźni dopasowanie jej ciała do optymalnej wagi. W ciągu trzech tygodni przytyła wtedy 8 kg nic nie jedząc.
 
Jasmuheen uważa, że nie jest ważne, czy jemy, czy nie jemy. Ważne jest, żeby żyć bez przerwy w stanie łaski i magii. Uczy też pewnych technik, które pozwalają na stałe trwanie w stanie medytacji, bez konieczności rezygnowania z wykonywania naszych codziennych zajęć.
 
W czasie swych spotkań z ludźmi często podkreśla, że w tym, co pragnie przekazać innym, nie jest najważniejsze nauczenie ich niejedzenia. Ważne jest, by służyć swojej Boskiej Jaźni i uczyć innych tego samego.
 
Jeżeli odda się swoje życie, żeby służyć, wszystko co potrzebne, co dobre, przychodzi – mówi z przekonaniem Jasmuheen.
Służba prowadzi do mistrzostwa, a mistrzostwo do służby.
 
 
Czy Jasmuheen nigdy niczego nie je ani nie pije?
 
Nie widziałem, żeby jadła, ale byłem świadkiem wypicia przez nią kilku łyków wody w czasie prowadzenia przez nią wielogodzinnego dwudniowego seminarium.
 
Ona sama uważa, że w odżywianiu ważne jest poczucie wolności. Jasmuheen nie twierdzi, że nigdy nie je – jest przekonana, że nie musi jeść, aby prowadzić aktywne życie. Czasami zje coś, żeby kogoś nie urazić, na przykład na urodzinach czy szkolnym balu swojej córki. Radzi innym, by nie mówili o sobie, że niczego nie jedzą, a raczej, że nie muszą jeść. Ciało emocjonalne lepiej to wtedy przyjmuje, a i otoczenie nie reaguje na to tak agresywnie.
 
Nauczona przykrymi doświadczeniami, Jasmuheen mówi, że jedyny sposób, by komuś udowodnić, że się nie je, to przez miesiąc lub dwa mieszkać z tą osobą, przebywając 24 godziny na dobę w zasięgu jej wzroku. Żeby przekonać o tym drugą osobę, trzeba by postąpić w ten sam sposób, gdyż najprawdopodobniej nie dałaby ona wiary świadectwu tej pierwszej. W gruncie rzeczy jedyną osobą, którą powinniśmy przekonać, że możemy żyć bez jedzenia, jesteśmy my sami.
 
Odżywianie się Światłem daje wiele korzyści
 
Jakże wielu z nas dałoby majątek, żeby pozbyć się chorób, przypadłości, a tym bardziej odmłodnieć o 10 lat, jeżeli tylko byłoby to możliwe. Okazuje się, że Światło daje nam szansę spełnienia tych zdawałoby się wygórowanych pragnień praktycznie za darmo.
 
Na warszawskim seminarium Jasmuheen uczyła nas stosować prostą technikę, która stymuluje wytwarzanie przez przysadkę mózgową amrity, boskiego nektaru, który odżywiając nasz organizm, powoduje jego regenerację i odmłodzenie.
 
Samouzdrawianie też, jak się warto przekonać, leży w zakresie naszych możliwości. Po co wydawać pieniądze na lekarstwa, skoro nawet w czasie brania codziennego natrysku możemy zaprogramować się na wyzdrowienie. Wśród dobroczynnych skutków takiego prysznica odnotowano przypadki cudownego pozbycia się ciężkich chorób, takich jak: AIDS, rak czy choroba Altzheimera. Jasmuheen podaje też przypadek znanego jej mężczyzny, który stosując zalecaną przez nią metodę, pozbył się śladów po oparzeniach z dzieciństwa.
 
Ileż milionów ludzi żyje z produkcji i sprzedaży przeróżnych preparatów odchudzających? Może warto sprawić, by musieli zająć się czymś innym? Akurat co do tego, że po zaprzestaniu jedzenia straci się na wadze, nikogo nie trzeba przekonywać. Co więcej, można poprosić swoją Boską Jaźń, żeby zadbała o to, by ciężar naszego ciała ustabilizował się na idealnym dla jego funkcjonowania poziomie. Jasmuheen zapewnia, że bynajmniej nie jest to trudne.
 
Mimo tego, że nie jemy, nasza sprawność fizyczna wzrasta. Mamy więcej siły, wigoru i energii psychicznej, które pozwalają nam na prowadzenie jeszcze bardziej aktywnego życia (jeżeli tego chcemy). Jasmuheen od kilku lat prowadzi tak wiele seminariów i wykładów, ciągle podróżując, że trzeba ją naprawdę podziwiać za to, jak znosi tak olbrzymi wysiłek. Jedna z uczestniczek warszawskiego wykładu zauważyła, że zdumiewa ją fakt doskonałej dyspozycji głosowej Jasmuheen, podczas gdy jej tłumacz po pewnym czasie już zaczynał tracić głos.
 
Jasmuheen ćwiczy jogę, podnosi ciężary, stara się spędzać dużo czasu na łonie przyrody i do tego wszystkiego zachęca innych ludzi. Powtarza za swoimi Mistrzami, że powinniśmy budować swoją masę mięśniową, ponieważ gromadzi się w niej wiele prany.
 
Prana jest miłością
 
Wszyscy zapewne słyszeliśmy o ludziach, którym wystarczały zaledwie 3-4 godziny snu na dobę. Ludzie przyswajający dużo energii pranicznej i nie tracący jej na zbyteczne aktywności organizmu, w zupełności zadowalają się tak krótkim snem. Jasmuheen mówi, że niektóre osoby odżywiające się Światłem, kiedy chcą poczuć się senne, jedzą coś, żeby obniżyć swój poziom energii, który normalnie jest tak wysoki, że prawie wcale nie chce im się spać.
 
Skoro nie jemy, nie przygotowujemy posiłków, nie zmywamy naczyń, nie robimy zakupów artykułów spożywczych i śpimy dwa razy krócej. Zyskujemy mnóstwo czasu, który możemy zagospodarować wedle naszej woli. Wielu ludzi zaczyna odczuwać wenę twórczą, jeszcze więcej pragnie się dzielić swym doświadczeniem z innymi.
 
Życie ludzi odżywiających się Boskim Światłem przenikającym ich ciała nabiera nowego blasku. Odkrywają, że odżywianie się Światłem jest zaledwie przedszkolem tego, co Boska Miłość, Boska Mądrość i Boska Moc mają im do zaoferowania.
 
Duchowy wymiar odżywiania się Światłem
 
„Bóg raduje się, kiedy zaczynamy dostrzegać w sobie Boskość”
 
„Jedynym celem naszego istnienia jest służba Bogu”
 
„Najlepszym sposobem oddania się Bogu jest służba Bogu”
 
„Nie poznasz Boga, nim nie zaczniesz Go szukać”
 
„Służba w potężny sposób napełnia nas Światłem”
 
„Służąc stajemy się mistrzami”
 
Te zdania Jasmuheen niewątpliwie zawsze warto nosić w swoim sercu. Jeżeli ktoś jeszcze tego nie zrozumiał, pragnę tu raz jeszcze podkreślić, że
odżywianie się Światłem nie jest dietą
Jest to głęboko mistyczne doświadczenie obecności Boga w sobie. Zamiast odżywianie się Światłem można by powiedzieć: życie Bogiem, albo życie w Bogu. Kto tego nie doświadczył, temu może być bardzo trudno to pojąć, wyobrazić sobie ten uświęcony stan istnienia.
 
Jasmuheen prostuje, że nie jest breatharianką, wbrew temu, jak często jest określana. Bretharianizm ze swojej definicji polega na przyswajaniu energii w postaci prany poprzez oddychanie. W przypadku Jasmuheen można by ten proces przedstawić jako pozwalanie na stały przepływ przez jej ciało Odżywczej Energii. Energii, która jest dostępna nam wszystkim, kiedy pozbędziemy się tego wszystkiego, co mniej lub bardziej uniemożliwia Jej swobodny przepływ przez nasze ciała (fizyczne, emocjonalne, myślowe).
 
Kiedy otwieramy się na przepływ tej Siły, nasze ciała podnoszą częstotliwość swoich wibracji. Jasmuheen nazywa to wręcz ponownymi narodzinami – rodzimy się dla Ducha. Tak samo jak szesnastoletnia Jasmuheen, że jesteśmy czymś więcej niż umysłem, emocjami, ciałem fizycznym ...
 
Zauważamy, ku naszemu zdumieniu, że posiadamy takie zdolności jak: uzdrawianie, jasnowidzenie, jasnosłyszenie czy telepatia. Jasmuheen zapewnia, że telepatia jest zaledwie małym elementem języka Światła. Ileż innych niezwykłości czeka nas na tej drodze?
 
Coraz bardziej zestrajając się z naszą Boską Jaźnią, zaczynamy widzieć sens naszego życia w codziennym i conocnym dzieleniu się swoim Światłem. Coraz częściej słyszymy od innych, że nasza obecność wpływa na nich kojąco i napełnia ich optymizmem. Współdomownicy nagle odzyskują zdrowie, gubią nadwagę, zaczynają coraz częściej zwracać się ku wartościom duchowym. Złota rybka w akwarium przestaje odczuwać potrzebę jedzenia, kwiatek w doniczce nie potrzebuje być podlewany, by pięknie wyglądać – dodaje Jasmuheen.
 
Pełne zgrzytów związki partnerskie, kiedy je powierzymy Boskiemu prowadzeniu, zaczynają rozkwitać nie znanym dotąd blaskiem, albo ... rozpadają się. MIKROCOSMIC ORBIT to potężny proces uzdrawiający i równoważący związki partnerskie. Jeżeli emanujecie energią pozbawioną równowagi, to przyciągacie partnera pozbawionego równowagi – uczy Jasmuheen.
 
Ona sama czerpie wiele szczęścia ze swojego związku z Jeffem, jej oddanym i kochającym mężem. Pozbycie się przez nich sabotażowych programów umysłu i programowanie otaczającej ich świetlistej osłony pozwalają im cieszyć się szczęściem i harmonią, które przyciągają do swojego życia. Kiedy powierzycie wasze życie Bogu, wtedy anioły pomagają wam spełniać wasze życzenia. Kiedy służycie swojemu ego, może stać się inaczej – poucza Jasmuheen.
 
Ziszczanie się wizji raju na Ziemi
 
Jasmuheen jest przekonana, że dzięki odżywianiu się Światłem będziemy mogli zlikwidować wszystkie choroby, głód, niesprawiedliwość społeczną, wojny i biedę. Podaje przykłady niezwykłej skuteczności prowadzonych przez nią medytacji ukierunkowanych na rozwiązanie określonego problemu.
 
Czy mogło być zbiegiem okoliczności to, że na drugi dzień po tym, jak wraz z liczną grupą entuzjastów karmienia się Światłem zanosiła prośbę do Ojca-Matki-Boga o pokój w ogarniętym wojną Timorze Wschodnim, zaprzestano tam mordowania tysięcy ludzi?
 
Podczas warszawskiego seminarium kierowaliśmy nasze energie w stronę Wawelu, aby stamtąd rozchodziły się na całą Polskę, pomagając w uzyskaniu przez ten kraj i jego mieszkańców dostępu do Boskich Energii, pozwalających rozwiązać problemy gospodarcze, społeczne, polityczne, a nade wszystko, natchnąć wszystkich Polaków Duchem Bożej Łaski.
 
30 grudnia ubiegłego roku z inicjatywy miesięcznika „Nieznany Świat” została przeprowadzona w Polsce podobna medytacja, której skutki według wielu osób były bardzo wymierne, a nawet możliwe do zarejestrowania przez elektroniczne urządzenia pomiarowe. Temat ten został obszernie omówiony w tegorocznym majowym numerze tego czasopisma.
 
Jeżeli powszechny wegetarianizm mieszkańców naszej planety w stosunkowo krótkim czasie mógłby doprowadzić do naprawy środowiska naturalnego, to odżywianie się Światłem mogłoby ten proces skrócić do minimum. Żadne zwierzęta nie byłyby zabijane, nie mówiąc już o spożywaniu ich ciał. Przemysł farmaceutyczny, taki jaki znamy obecnie, pewnie przestałby istnieć. Lekarze nie leczyliby chorób, lecz pomagaliby ludziom trwać w doskonałym zdrowiu.
 
Szerzenie braterstwa i miłości (promieniowanie Miłością) doprowadziłoby do zaniku przestępstw i agresji w świecie Światła. W dalszej perspektywie zapewne doszłoby do tego, że w każdej chwili swego życia ludzie mogliby wybierać formę istnienia – dematerializować się i materializować, odbywać niewiarygodne podróże w czasie i przestrzeni, by wreszcie znaleźć we Wszechświecie cywilizacje będące, być może, na podobnym poziomie rozwoju, jak nasza obecnie, by posyłać tamtym istotom Miłość i by stymulować ich rozwój, podobnie jak czynią to obecnie Istoty Świetliste, które obrały Ziemię za cel swojej ze wszech miar dobroczynnej misji.
 
Posłanym przez Światło (na drogę)
 
Kto z was przeczytał moją książkę „Living on Light” ? – Zapytała Jasmuheen na początku seminarium. Zaledwie kilka osób podniosło rękę. Bardzo dobrze, że tak mało, bo została ona napisana sześć lat temu. Od tamtej pory odżywianie się Światłem stało się o wiele prostsze – wyjaśniła Jasmuheen.
 
Teraz uważa, że na Ziemi obecnie działają zupełnie inne energie i nie trzeba być obecnie świętym, żeby żywić się Bogiem. Jogini w Indiach odżywiają się w ten sposób od tysięcy lat. Również w tradycji chrześcijańskiej znane jest wiele przykładów przejawiania się tej niezwykłej postaci zjednoczenia człowieka z Bogiem.
 
Na początku maja tego roku Telewizja Puls przedstawiła program z cyklu „Widzialne i Niewidzialne” poświecony fenomenowi Marty Robin, która przez ponad 50 lat nie jadła i nie piła, z wyjątkiem przyjmowania komunii świętej raz w tygodniu. Są osoby żyjące w Polsce, które odwiedziły ją w jej domu, kilkadziesiąt kilometrów na południe od Lyonu.
 
Najbardziej znaną inedyczką XX wieku była jednak Teresa Neumann, Niemka żyjąca w latach 1898-1962. W 1927 roku lekarze na zamówienie biskupa badali ją z niezwykłą skrupulatnością przez 15 dni. Polegało to między innymi na tym, że dokładnie mierzono wodę używaną do mycia zębów przed nabraniem do ust i po wypluciu; wszystkie odchody (mocz, kał i wymioty) były dokładnie mierzone, ważone i natychmiast wysyłane do analizy. Więcej na ten temat można przeczytać w książce „Ciała Uświęcone”, której autorką jest amerykańska dziennikarka, badaczka fenomenów świętości Patricia Treece.
 
Oczywiście tacy mocarze Ducha jak św. Ojciec Pio czy św. Maksymilian Kolbe też odżywiali się Światłem, mimo tego że nie byli inedykami, czyli ludźmi, którzy niczego nie jedzą ani nie piją przez wiele lat.
 
Również Jasmuheen nie zachęca do tego, żeby za wszelką cenę być wiernym zasadzie niejedzenia i niepicia. Często powtarza: Nie musimy jeść, ale możemy.
 
Komu przyjdzie to łatwo
 
Jeżeli praktykujecie uzdrawianie duchowe lub praniczne, poproście tę energię, której używacie przy uzdrawianiu, żeby odżywiała wasze ciała – radzi Jasmuheen. Według niej również osoby praktykujące krija jogę i pranajamę dużo łatwiej dostrajają się do odżywiania się Światłem. To, co robią adepci sztuki Chi Kung, także jest bardzo bliskie odżywianiu się Światłem.
 
Przeszkodą na drodze do przejścia tej transformacji często jest niewłaściwa dieta. Były osoby, które próbowały dostroić się do odżywiania się Światłem, nie będąc wegetarianami. Żadna z tych osób tej próbie nie sprostała.
 
W Niemczech popularne jest stopniowe dochodzenie do odżywiania się Światłem. Wygląda ono następująco:
 
1.     w pierwszym roku jedzący mięso odstawiają czerwone mięso
2.     w drugim roku stają się wegetarianami
3.     w trzecim roku przestają jeść nabiał i jaja – stają się weganami
4.     w czwartym roku powinni jeść tylko surowe warzywa i owoce,
czyli być witarianami
5.     w piątym roku zostają frutarianami – odżywiają się tylko owocami
6.     w szóstym roku piją tylko płyny, w tym soki i lekkie zupki
7.     w siódmym roku zaczynają się odżywiać niemalże wyłącznie Światłem
(piją wodę lub nie)
 
Bez względu na to, czy proces dostrajania swego ciała do częstotliwości pozwalającej na odżywianie się Światłem przebiega szybko czy bardzo powoli, należy dbać o to, by następująca ósemka była stale obecna w naszym życiu:
 
1.     Modlitwa (rozmowa z Bogiem)
2.     Medytacja (przyciąga dużo Światła)
3.     Programowanie umysłu (nasz program komputerowy)
4.     Dieta wegetariańska (lub jej odmiany)
5.     Aktywność fizyczna (ciało jako świątynia)
6.     Przebywanie w ciszy (w ciszy wiele można odkryć)
7.     Spędzanie czasu na łonie przyrody (przyroda mówi do nas)
8.     Śpiewanie pieśni religijnych i mantr (mają potężną moc)
 
Bez stosowania się do tych wskazówek 21-dniowy proces inicjacji może się okazać zbyt trudny do przejścia. Ale Jasmuheen pociesza, że obecnie nie jest konieczne przejście tej inicjacji, żeby zacząć odżywiać się Światłem. W czasie swoich podróży spotyka wiele osób, które od lat żyją w ten sposób i jeszcze do niedawna myślały, że są jedynymi takimi ludźmi na świecie.
 
Crazy Cult Leader (?)
 
Tak bywa nazywana przez media. Można to przetłumaczyć jako przywódczyni szalonego kultu, albo szalona przywódczyni kultu. Moim zdaniem Jasmuheen zdecydowanie na takie określenia nie zasługuje.
 
Nie da się ukryć, że to czego uczy, budzi nie tylko niedowierzanie, żartobliwe uwagi, ale i agresję dużej części społeczeństwa. Przypisuje się jej wpędzanie ludzi w anoreksję i próbuje obciążyć winą za śmierć trzech osób, które zmarły w trakcie dostrajania się do odżywiania się Światłem.
 
Wszystkie trzy przypadki zostały omówione przez Jasmuheen w czasie seminarium. Jej zdaniem dwie z tych osób nie przestrzegały bardzo ważnych zasad, o których pisze w swoich książkach i których uczy na seminariach. Trzecia osoba zmarła na skutek urazu głowy w czasie ataku epilepsji. Nie było to bezpośrednim skutkiem prowadzonego przez tę osobę 21-dniowego procesu dostrajania.
 
80 procent tego, co o mnie piszą, nie jest prawdą – twierdzi Jasmuheen.
 
Między innymi z tego powodu zachęca wszystkie osoby zmierzające do odżywiania się Światłem do prowadzenia dzienników, w których, najlepiej codziennie, powinny zapisywać zmiany zachodzące w ich życiu i w nich samych w czasie procesu dostrajania.
 
Również ja ze swojej strony kieruję apel do posłańców Światła, by nie wahali się podzielić z innymi swoimi niezwykłymi doświadczeniami. Zapewniam Was, że takich osób jest wiele, a każda z nich myśli, że tylko ją to spotyka.
 
Na koniec pragnę przytoczyć słowa, które mogą się stać dla wielu ludzi pierwszym krokiem do otworzenia się na Światło, którym w przyszłości będą się mogli karmić. Słowa te pochodzą od jednego z Mistrzów Jasmuheen, a ona sama pragnie się z każdym dzielić ich mądrością:
 
Służ, ponieważ możesz. Zawsze myśl o swoim bliźnim.
Każdego dnia uczyń coś dla kogoś innego bez myśli o nagrodzie za swój czyn.
Bezwarunkowa miłość przenika wszystkie psychiczne bariery,
obfitym deszczem zraszając wyschniętą ziemię.
 
 
AMEN
 
 
 

Seminarium Jasmuheen w Rumunii

 

 

 

Seminarium Jasmuheen w Hiszpanii