Polski" "English
www.andrelandberg.com

Nie daj się wciągnąć na listę !

 

 

 
 
4 czerwca 2014 r.

Dopiero dzisiaj dokończyłem tłumaczenie artykułu w oryginale zatytułowanego  Gang Stalking and Community Notifications. Zacząłem go tłumaczyć w listopadzie 2010 r. Kiedy przetłumaczyłem około ¾ całości, moim prześladowcom najwidoczniej musiało się to bardzo nie spodobać. Elektroniczne ataki z wielu stron tak przybrały na sile, że wręcz niebezpiecznym stało się siedzenie przy komputerze. Dobrze miałem w pamięci, jak 1 września 2010 r. niemalże mnie zamordowano. Rozpoczynałem wtedy prowadzenie firmy. Właśnie kiedy pisałem obszernego maila do jednego z potencjalnych kontrahentów, przeprowadzono zamach na moje życie. Przez 5 dni mój stan był tak poważny, że byłem przekonany, że żywy z tego nie wyjdę.
 
Gdzieś pod koniec 2010 r. zamieściłem to moje niedokończone tłumaczenie na tej stronie. Próbowałem zainteresować parę osób tematem systemu powiadomień społeczności, ale jakoś nie było odzewu.

Dopiero kilka dni temu ktoś z ekipy Niezależnej Telewizji NTV zainteresował się tematem powiadomień i zorganizowanego osaczania. Pomyślałem więc, że dokończę tłumaczenie tego artykułu. Tym razem też nie było łatwo. Po tym jak przetłumaczyłem krótki fragment któregoś wieczoru, w następnych dniach ładowali z taką siłą, że nie dało się nic zrobić, a często samo siedzenie przy komputerze stwarzało bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Musiałem wyczekiwać na krótkie okresy, gdy laserowe ataki były znacznie lżejsze. W ten sposób po 3,5 latach zdołałem przetłumaczyć  ten nie aż tak długi przecież artykuł.

Przypominam, że tematem artykułu jest system powiadomień społeczności, czyli taki potwór prawny legalizujący rujnowanie życia niewinnym ludziom. Wystarczy tylko, by ich dane personalne znalazły się na liście potencjalnie niebezpiecznych osobników. Nie wątpię, że ja sam na paru takich listach figuruję. Kiedy tak jest, bezkarnie w majestacie prawa można komuś niszczyć życie, a nawet go zamordować.
 
Andre Landberg
 
 
 
Zorganizowane osaczanie a system powiadomień społeczności
 
Ofiarom zorganizowanego osaczania (Targeted Individuals) zabrało parę lat zrozumienie mechanizmów, które umożliwiają funkcjonowanie dotykającego ich typu prześladowania. Wielu próbowało zrozumieć, w jaki sposób możliwe jest istnienie systemu, który ich lokalizuje i monitoruje 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu; systemu, który śledzi ich, nawet gdy znajdą się w innej społeczności, struktury, która identyfikuje ich, nawet kiedy zmieniają kraje.
 
Większość figurantów (targets) postrzega siebie jako niewinne osoby. Ludzie ci, nie zrobili nic złego. Mimo to wielu z nich zaczęło doświadczać psychologicznego znęcania się, elektronicznego nękania i bezustannej inwigilacji. Czasami zaczynało się to z dnia na dzień, w innych przypadkach powoli, z biegiem lat przybierając na sile.
 
Figuranci przyjrzeli się takim tworom jak Cointelpro, Stasi, grupy stalkerów czy straże obywatelskie, czyli strukturom, które istniały w przeszłości i stosowały podobne rodzaje nękania, spośród których wiele było bardzo podobnych do tego, czego doświadczają obecnie figuranci, zarówno jeśli chodzi o zakres tych działań, jak też ich potencjał do zaburzania i niszczenia każdej sfery życia prześladowanych osób. Jak dotąd żaden z tych systemów nie był jednak perfekcyjny.
 
 
Jane Clift
 
W ubiegłym roku głośno było o przypadku pewnej kobiety z Anglii (Jane Clift), kiedy pojawiło się na jej temat wiele artykułów, zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w innych krajach. Pani Clift próbowała spełnić swój obywatelski obowiązek, mianowicie chciała zgłosić, że pewien mężczyzna rozłościł się na nią i zachowywał się w stosunku do niej agresywnie. W trakcie denuncjowania tego mężczyzny sama wdała się w sprzeczkę z pracownicą urzędu, która przyjmowała to zgłoszenie o aspołecznym zachowaniu tamtego człowieka.
 
Pani Clift zaogniła potem jeszcze bardziej tę dyskusję, wysyłając list w tej sprawie. To wystarczyło, by pani Clift znalazła się na jednej liście wraz z dewiantami seksualnymi i innymi przestępcami. Znalazła się w rejestrze, który w Wielkiej Brytanii nazywa się rejestrem agresywnych osób (the violent person registry). Jest to lista osób, które znalazły się na niej ze względu na swoje agresywne lub nieodpowiednie zachowanie. Pani Clift nie była potem w stanie znieść tego napiętnowania będącego konsekwencją flagującego systemu. Poczuła się zmuszona wyprowadzić z okolicy, w której mieszkała od ponad 10 lat.
 
Inaczej niż w przypadku wielu figurantów, pani Clift otrzymała powiadomienie o tym, że jej nazwisko zostanie umieszczone na tej liście. Określono tam też rodzaj zarzucanego jej występku i określono okres czasu, przez który jej nazwisko miałoby się na liście znajdować. Historia pani Clift w swojej istocie pasuje do wielu elementów prześladowania opisywanego przez ofiary zorganizowanego osaczania.
 
Odczuwała, że gdziekolwiek poszła, były "szepty, jakaś konspiracja, ludzie poruszający się w pośpiechu." "Gdziekolwiek poszłam – do szpitala, lekarza rodzinnego, do biblioteki – dosłownie wszędzie. Nawet kiedy telefonowałam do straży pożarnej, kiedy tylko powiedziałam, jak się nazywam, ten system zaraz podawał informację: "osoba agresywna (violent person marker), nie kontaktować się z nią w pojedynkę (only to be seen in twos), ryzyko średnie (medium risk)."2  
 
Potraktowanie pani Clift, jeżeli nie było identyczne, to co najmniej bardzo podobne do tego, co opisywały ofiary zorganizowanego osaczania. Konspirujący, poruszający się pospiesznie ludzie, szepty, zburzenie życia pani Clift, co spowodowało jej przeprowadzkę. W jej przypadku ostrzegawcze flagi i znaczniki zostały rozesłane do naprawdę wielu agencji. W konsekwencji tego gdziekolwiek poszła, ostrzegający przed nią znacznik już tam był.
 
Powstają pytania. Czy takie same lub podobne systemy istnieją także w innych krajach? Jakie akty prawne wykorzystano w tym celu? Kto odpowiada za przechowywanie i organizowanie tych informacji?
 
Dalsze poszukiwania pokazały, że w ustawach dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy, znajdują się takie zapisy, które zezwalają na umieszczanie w aktach danej osoby ostrzegawczych znaczników i flag za różne wykroczenia. Pasuje to do tego, na co skarżyli się figuranci. Jest tam wiele przeróżnych ostrzegawczych znaczników. W myśl tych zapisów ludzie z otoczenia obwinionej osoby mogą być w pełni świadomi tego, co się dzieje, podczas gdy sama obwiniona osoba może być tego w ogóle nieświadoma, a zatem nie może się nawet bronić. Po dalszym, głębszym przeanalizowaniu tej struktury prawnej okazuje się, że bardzo dobrze wpisuje się ona w to, co się działo.
 
Na mocy ustaw o bezpieczeństwie i higienie pracy, ustaw o służbie zdrowia oraz ustaw dotyczących bezpieczeństwa obywateli w wielu krajach osoby mogą być oflagowywane, a powiadomienia o tym mogą być wysyłane do innych członków społeczności. Wszystko to może się dziać bez poinformowania o tym fakcie danej obwinionej osoby. Ustawy te dają pracownikom prawo do ostrzeżenia ich, że mogą mieć styczność z potencjalnie niebezpiecznymi sytuacjami i osobnikami. Ustawy te nie dają jednak figurantom żadnego prawa do bycia ostrzeżonymi przed skalą przemocy i napiętnowania, jakich doświadczą ze strony swoich bliźnich, jak tylko ich nazwisko znajdzie się w tym systemie ostrzegających powiadomień.
 
Pracownicy mają prawo wiedzieć o wszystkich zagrożeniach i znać procedury bezpieczeństwa związane z wykonywaną pracą. Może to również oznaczać poinformowanie ich o tym, które osoby mają w swoich aktach zapis, że w przeszłości zachowywały się agresywnie bądź nieprzewidywalnie.
 
 

Uczenie pracowników, jak rozpoznawać nasilające się zachowania, które mogą skutkować zaistnieniem aktu przemocy, jest powszechnie stosowanym sposobem minimalizowania ryzyka. W dodatku C wyszczególniono pięć ostrzegawczych znaków przybierających na sile zachowań i sugerowane na nie reakcje.
 

W sektorze usług może to wymagać podania pracownikom personaliów osób, które w przeszłości odnotowano jako osobników, którzy dopuścili się w sklepie, w barze, w centrum handlowym czy w taksówce zachowań agresywnych lub nieodpowiednich.

Tożsamość osoby i rodzaj zagrożenia z nią związany musi być podany personelowi, który może mieć kontakt z tą osobą. Pracownicy mają prawo być poinformowani o zagrożeniu, ale ważne jest, żeby pamiętać, że nie wolno zapoznawać z tą informacją osób do tego nieuprawnionych. 3
 
Zatem pracownicy mają prawo wiedzieć, czy będą mieć do czynienia z potencjalnie niebezpiecznymi sytuacjami i osobnikami. Na pierwszy rzut oka brzmi to jak coś dobrego, i powinno być czymś dobrym, jeżeli byłoby to właściwie wykorzystywane. Jednak wiele niewinnych osób ucierpiało już w wyniku stosowania tych przepisów, wiele cierpi z tego powodu właśnie teraz. Jak to możliwe, że nazwiska niewinnych osób, np. takich, które ujawniały malwersacje, znalazły się na takich listach? Co więcej, ludzi tych nie powiadomiono o tym ani nie ostrzeżono, że może ich to spotkać. Nawet osadzonych skazanych informuje się, że ich nazwiska znajdą się w systemie powiadamiania, zatem z prawnego punktu widzenia wydaje się oczywistym, że i inne osoby powinny mieć te same prawa i ochronę przed sytuacjami, które w podobny sposób burzą ich dotychczasowe życie. Zdaje się, że tak jednak w tym wypadku nie jest.
Na mocy ustawy o bezpieczeństwie i higienie pracy incydenty muszą być zgłaszane. Takimi incydentami mogą być groźne spojrzenia, wrzeszczenie na kogoś, albo fizyczna agresja. Oczywiście i wiele innych różnych zachowań. Mieszczą się też w tym inne nieodpowiednie zachowania np. akty seksualnej agresji, nękania, zastraszania, lubieżności itd.
 
Kiedy pracownik złoży raport, to jeżeli jest to zakład pracy z Programem Wsparcia Pracowników (Emploee Assistence Program), sprawą może się zająć właśnie ten dział. Jeżeli dane nieodpowiednie zachowanie zostanie uznane za naprawdę niepokojące, to sprawa może zostać przekazana do Zespołu Oceny Zagrożeń (Threat Assessment Team). W tym zespole podejmuje się decyzje o umieszczeniu kogoś na liście, powiadomieniu o tym określonych osób i wprowadzeniu do systemu ostrzegawczych znaczników przy nazwisku danej osoby. Odpowiednie adnotacje zostają wprowadzone do akt danej osoby.
 
 
Program Wsparcia Pracowników i Zespół Oceny Zagrożeń
 
Jest to zespół prewencyjny z misją wczesnego rozpoznawania sytuacji wymagających interwencji. Zespół będzie się składał z następujących osób, albo z desygnowanych przez nich przedstawicieli: 4
 
Wczesne interwencje mogą być oparte na błędnej ocenie zdarzeń i mogą prowadzić do niszczących skutków. Wiele różnych domysłów może być uzasadnieniem podjęcia akcji prewencyjnej, ale może to przecież mieć druzgocące skutki dla osoby, wobec której podejmuje się takie działanie.
Jeff Proulx, sierżant Stanowej Policji Stanu Oregon wyjaśnił gazecie "South Oregon’s Mail Tribune", dlaczego operacja była tak wielkim sukcesem: "Zamiast czekać na rozwój wypadków, przyjęliśmy proaktywne podejście."
 
Jest tylko jeden problem: David Pyles nie popełnił żadnego przestępstwa, nie był też podejrzanym o popełnienie przestępstwa. Policja nie uzyskała ani nakazu przeszukania, ani nakazu aresztowania go. Przed wysłaniem zmilitaryzowanych zespołów taktycznych celem pojmania Pylesa, policjanci nie konsultowali się ani z sędzią, ani z żadnym specjalistą od zdrowia psychicznego.
 
"Obudzili mnie, telefonując do mnie około godziny 5:50 rano " – powiedział Pyles w telefonicznej rozmowie ze mną. "Wyjrzałem przez okno i zobaczyłem oddział antyterrorystów z wycelowaną bronią w mój dom. Oficer, który rozmawiał ze mną przez telefon, powiedział, żebym się poddał. Powiedziałem im, że to zrobię, jeżeli spełnią trzy warunki: nie zostanę skuty kajdankami, nie zostanę zabrany poza teren mojej posiadłości i nie zostanę zmuszony do poddania się badaniom psychiatrycznym. Zgodzili się. Jak tylko wyszedłem, skoczyli na mnie. Potem zakuli mnie w kajdanki, zabrali mnie z mojej posiadłości i zmusili do poddania się badaniom psychiatrycznym." 5
 
Ten zespół składa się z członków działu zasobów ludzkich (Human Resources) i innych organizacji. W przypadku pewnego uniwersytetu w stanie Floryda ta organizacja składa się z wielu różnych osób z różnych obszarów. Pracują oni razem, żeby stwierdzić, czy według nich dana osoba może posunąć się do przemocy, czy też nie.    
·       
  • komendant uniwersyteckiego komisariatu policji
  • dyrektor Programu Wsparcia Pracowników
  • dyrektor personalny
  • główny radca prawny
  • odpowiedni wice-prezes
  • inni, w miarę potrzeby, jeżeli zostanie to uznane za wskazane przez wyżej wymienionych reprezentantów
 
Zespół ds. Przemocy w Miejscu Pracy (Workplace Violence Management Team)
 
Zespół ds. Przemocy w Miejscu Pracy odpowiada za przeprowadzanie okresowych przeglądów polityki zapobiegania przemocy w miejscu pracy. Jeżeli wymaga tego sytuacja, poleca wprowadzenie określonych zmian. Zespół składa się z następujących osób, ewentualnie też z desygnowanych przez nie przedstawicieli:
·       
  • komendant uniwersyteckiego komisariatu policji
  • dyrektor Programu Wsparcia Pracowników
  • dyrektor personalny
  • główny radca prawny
 
Jednostka Zarządzania Kryzysowego (Crisis Management Unit)
 
Uniwersytet utrzymuje Jednostkę Zarządzania Kryzysowego przez współdziałanie Wydziału Psychologicznego i Wydziału Kampusowej Policji. W przypadku zaistnienia sytuacji wymagającej natychmiastowej interwencji policyjnej lub psychologicznej należy powiadomić Wydział Policji. Komendant policji lub desygnowany przez niego przedstawiciel określi, czy sytuacja wymaga interwencji policji, Jednostki Zarządzania Kryzysowego lub Zespołu Oceny Zagrożeń. 4
 
Ostrzegawcze znaczniki otrzymuje się nie tylko za zachowania agresywne lub niestosowne. Jest też wiele innych czynników, które mogą sprawić, że w aktach danej osoby zostaną umieszczone ostrzegawcze znaczniki lub flagi. W różnych instytucjach różnie to wygląda, ale idea jest ta sama. Taki sam lub podobny schemat zostanie wykorzystany do określenia, czy dane osoby znajdą się w systemie ostrzegawczych powiadomień.
 
 
V. Zagadnienia zdolności do wykonywania obowiązków
 
 

Oprócz definicji zachowań z użyciem przemocy, zachowań stwarzających groźbę stosowania przemocy oraz niewłaściwych zachowań, jak to opisano w Dziale IV, te wytyczne (Guidelines) dotyczą też fizycznych i werbalnych zachowań, które na pierwszy rzut oka mogą nie wydawać się takimi zachowaniami. Takie zachowania, nie mieszczące się w zakresie definicji w Załączniku A, jednak mogą być postrzegane jako zwiastuny zachowań z użyciem przemocy i/lub jako tendencja do zakłócania harmonii środowiska pracy lub też mieć wpływ na wydajność pracy danej osoby, a zatem również będą uważane za kwestie związane z „przydatnością do pracy” (“fitness for duty”). Przykłady zachowań związanych z „przydatnością do pracy” mogą zawierać, ale nie ograniczają się do:

 

 

 

Do takich dodatkowych czynników należą:
  • wyrażanie dziwacznych i niestosownych myśli
  • nadmierna nieusprawiedliwiona absencja w pracy
  • wynaturzony wygląd fizyczny
  • niska wydajność w pracy
  • kiepskie relacje z innymi pracownikami
  • oznaki nadużywania alkoholu lub innych substancji
  • nadmierne narzekanie4
 
Ciekawe, że te dodatkowe kryteria, które mogą spowodować, że dana osoba zostanie oflagowana, jakoś bardzo pasują do tego, czego doświadczają ofiary osaczania, nękania i mobbingu. Jeżeli nie stale, to przynajmniej w okresie nasilonego prześladowania ich doświadczały czegoś takiego. Pamiętajmy, że takie prześladowanie może mieć miejsce w pracy, w miasteczku studenckim czy też na osiedlu. Wiele ofiar molestowania seksualnego wyraża "niestosowne myśli" wyrażające to, co chcieliby/chciałyby, żeby się przydarzyło tym, którzy ich skrzywdzili. Wiele ofiar seksualnego czy innego rodzaju nękania nie zawsze dba o swój wygląd fizyczny, kiedy doświadczają tego prześladowania. Mogą też odmówić wykonania polecenia przełożonego, jeżeli ten każe im pracować razem z ich prześladowcą. Osoby będące celem osaczania, nękania i mobbingu często zaczynają pracować mało wydajnie. Efektywność ich pracy jest oceniana nisko. Nie mogąc sobie poradzić z sytuacją, w jakiej się znaleźli, niektórzy faktycznie sięgają po alkohol lub inne substancje psychoaktywne. Prawie wszyscy regularnie składają skargi do działu zasobów ludzkich (personalnego), chcąc jak najszybszego zakończenia nękania ich. Ciekawe, że wszystkie te zachowania mogą być uznane za niespełnienie kryteriów decydujących o tym, czy ktoś nadaje się do pełnienia obowiązków pracowniczych.
 
 
VI. Procedury zgłaszania     
 
Wszyscy pracownicy Uniwersytetu, bez względu na stanowisko, oraz wszyscy czynni studenci mają obowiązek niezwłocznego zgłaszania zaobserwowanych aktów przemocy, potencjalnych aktów przemocy, kierowanych do nich lub innych osób gróźb, w tym także gróźb, o których ktoś inny im powiedział, że były kierowane do niego bądź jeszcze innej osoby. Pracownicy i studenci powinni także zgłaszać zachowania niecodzienne, prześladowcze lub stwarzające zagrożenie określone szczegółowo w Załączniku A, nawet jeżeli takie zachowania nie będą formą bezpośredniego zagrożenia, zwłaszcza jeżeli te zachowania spowodują, że ktoś będzie obawiał się o swoje dalsze bezpieczeństwo. Pracownicy muszą obowiązkowo zgłaszać takie incydenty, bez względu na to, w jakich relacjach jest dany pracownik z osobą, która zainicjowała groźbę, niestosowne zachowanie, czy też dopuściła się popełnienia aktu przemocy. 4
 
Dzisiaj w miejscu pracy nie ma zbyt wiele miejsca na dyskrecję. Do codziennej rutyny należy zgłaszanie przez pracowników aktów przemocy lub innych nieodpowiednich zachowań. Często ma to druzgocące skutki dla zupełnie niewinnych pracowników.
 
Technik medyczny zabił się po tym, jak został zawieszony w pracy, po złożeniu na niego skargi, że w "niepoprawny politycznie" sposób zażartował ze swojego czarnoskórego kolegi z pracy. Roy Amor (l. 61) był zdruzgotany perspektywą utraty pracy w charakterze protetyka dentystycznego. Zastrzelił się przed swoim domem, strzelając sobie w głowę. Czekało go postępowanie dyscyplinarne, po tym jak żartem powiedział swojemu czarnoskóremu koledze "Lepiej się schowaj", kiedy zauważyli oficerów imigracyjnych przed kliniką, w której pracowali. Kolega ten był bliskim przyjacielem pana Amora i nie poczuł się urażony. Jednak usłyszał to też ktoś inny, kto potem złożył oficjalną skargę w tej sprawie. 6
 
Powyższy przypadek pokazuje, jak czyjś pozornie niewinny żart w stosunku do swojego przyjaciela może zostać usłyszany przez trzecią osobę, która może to uznać za słowną agresję, co potem może prowadzić do strasznych konsekwencji. Pan Amor skierował przecież swoją żartobliwą uwagę do kogoś, kto od dawna był jego kolegą. Jednak stało się to podstawą do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. Obawy pana Amora, że może w konsekwencji stracić pracę, były jak najbardziej uzasadnione. Nie mogąc sobie z tym poradzić, zdecydował się popełnić samobójstwo.
 
Ze względu na zasadę dochowywania tajemnicy obowiązującą w tym programie ofiara osaczania może ze zrozumiałych względów okazywać gniew czy inne formy emocjonalnych wybuchów uznawanych za naganne. Kiedy do tego dojdzie, agresorom obeznanym z funkcjonowaniem tego systemu wystarczy, że taki incydent zgłoszą. Wyjaśnią, dlaczego dany figurant wywołuje w nich poczucie zagrożenia, dyskomfortu, albo wyrażą swoje obawy, że z powodu figuranta może w ich miejscu pracy dojść do aktu przemocy. W rzeczywistości to figurant jest ofiarą. Stale jest prowokowany. Wystarczy dogadać się z paroma kumplami i nagle okaże się, że to właśnie dany figurant jest tym, z kim są problemy. To figurant zachowuje się agresywnie i to on jest tym, który ponosi konsekwencje dyscyplinarne i w którego aktach umieszczane są ostrzegawcze znaczniki. Kiedy dany figurant znajdzie się już na liście potencjalnie niebezpiecznych osobników, często daje się złapać na różne prowokacje zupełnie obcych mu ludzi.
 
W niedalekiej przyszłości takie ostrzegawcze znaczniki mogą być dodawane do akt dużo większej liczby niewinnych osób. Wszystko za sprawą nowych kryteriów uznawania ludzi za chorych psychicznie. Według nowej wersji Diagnostycznego i Statystycznego Wademekum Zaburzeń Psychicznych (DSM) cała masa różnych zachowań będzie uznawana za objawy choroby psychicznej.
 
 
Aktualizacje poradnika diagnostycznego dla psychiatrów (DSM)
 
Proponowane aktualizacje Diagnostycznego i Statystycznego Wademekum Zaburzeń Psychicznych (DSM) wiele osób skłaniają do postawienia sobie pytania, czy aby sama psychiatria nie oszalała. Według najnowszych uzupełnień za "chorych psychicznie" można uznać np. osoby, które gromadzą wiele różnych rzeczy, często popadają w gniew lub są leniwi. Nawet tacy, którzy oburzają się nadmiarem seksu i przemocy w telewizji, według DSM-V tym samym wykazują zaburzenia psychiczne. 7
 
"Przygotowując tę najnowszą wersję [DSM-V] utworzyli specjalną grupę roboczą, by zdecydować, czy należy też uwzględnić takie zachowania jak przeżywanie rozgoryczenia, robienie nadmiernych zakupów czy też nadmierne korzystanie z Internetu" – wyjaśnia profesor Christopher Lane. 7
 
Wielu użytkowników Internetu, którzy spędzają czas grając w takie gry jak "World of Warcraft", mogłoby – według powyższych kryteriów – zostać uznanymi za chorych psychicznie. Osoby spędzające zbyt wiele godzin na forach dyskusyjnych też. Osoby leniwe, łatwo irytujący się ludzie, ci, których drażnią przemoc i seks w telewizji, albo zbieracze różnych różności, w niedalekiej przyszłości wszyscy oni mogą znaleźć się na liście zaburzonych psychicznie osobników. Te zalecane kryteria diagnozowania nie tylko są nienaukowe, ale łatwo też zauważyć, że mogą one na dobrą sprawę dotyczyć prawie każdego człowieka żyjącego w dzisiejszym industrialnym społeczeństwie. Jeżeli jeszcze trochę popracują nad updatowaniem tych definicji, to w przyszłości za chorego psychicznie będzie można uznać praktycznie każdego.
 
Kiedy już dany figurant zostanie oflagowany, albo kiedy w jego aktach zostanie umieszczony ostrzegawczy znacznik (będzie to zależeć od decyzji Zespołu Oceny Zagrożeń), do osób z otoczenia figuranta rozsyłane są powiadomienia o tym fakcie. Powiadamiane są wszystkie osoby, które mogą mieć styczność z figurantem. Inne osoby, będące częścią tego programu powiadomień, w momencie, gdy figurant pojawia się w ich okolicy, także są powiadamiane.
Kiedy figurant gdzieś telefonuje, albo kiedy jego dane osobowe pojawiają się na ekranie komputera jakiegoś urzędnika, to wszędzie tam jest też przy nazwisku figuranta ostrzegający przed nim znacznik. Naturalnie wszyscy wokół przechodzą w takiej sytuacji w tryb wysoko podwyższonej czujności. Większość osób traktuje te ostrzeżenia tak samo, jak ostrzeżenia o zagrożeniu ze strony gwałcicieli czy pedofilów. Często obecna jest ta sama histeria.
 
 
Powiadomienia społeczności
 
Niektórzy ludzie mogą twierdzić, że czuliby się bezpieczniej, jeżeli znaliby tożsamość niebezpiecznych złoczyńców w swoim sąsiedztwie. Ale powszechne powiadamianie o tym członków społeczności faktycznie służy temu, by zwiększyć ich strach przed staniem się ofiarą. Na obszarach dużych aglomeracji o przebywaniu niebezpiecznego delikwenta na wolności powiadamia się setki tysięcy ludzi, a przecież nie więcej niż kilkaset z tych osób będzie miało z nim styczność. Tak bardzo rozszerzone powiadamianie stwarza powszechne przekonanie, że w danej społeczności jest o wiele więcej "drapieżników" niż kiedykolwiek wcześniej. Bojaźliwe nastawienie członków społeczeństwa znowu jest wzmacniane. Błędne koło się zamyka: rozpowszechnione powiadomienia prowadzą do podwyższenia poziomu lęku, że stanie się ofiarą przestępstwa, to z kolei prowadzi do jeszcze większej liczby zgłoszeń o groźnych incydentach, co skutkuje wzrostem liczby powiadomień. Jesteśmy także przekonani, że używany przez polityków i urzędników podburzający język, z takimi słowami jak "drapieżnik", także podwyższa poziom lęku i pociąga za sobą dużą liczbę głosów, by stosować jeszcze bardziej represyjne działania. 8
 
Ponieważ niewinna ofiara osaczania nie ma pojęcia o tym, co się dzieje za jej plecami, system ten wykorzystywany jest w niewłaściwy sposób. W oparciu o przeprowadzone badania i spostrzeżenia zdaje się, że ten system powiadomień wykorzystuje się do uciszenia osób ujawniających nieprawidłowości (whistleblowers). Wśród tych osób przeważającą część stanowią kobiety oraz przedstawiciele mniejszości. Jest jednak mnóstwo mężczyzn oraz osób nie należących do mniejszości, którzy także stali się ofiarami tego systemu. Jak zauważa Jane Clift, ten system wykracza poza granice rasowe czy płeć. Program ten nie tylko dotyczy całego społeczeństwa, ale też powiadomienia te stosowane są masowo i docierają nawet poza granice kraju.
 
Ponieważ większość urzędników państwowych jest dobrze zaznajomiona z tym systemem powiadomień, znaczy to, że figuranci zgłaszający, że zauważyli, że są śledzeni przez różne obce osoby, nie są nieznani policji ani też innym agencjom, które powiadomili o tym rodzaju prześladowania ich. W większości miast te powiadomienia są dobrze znane i korzysta z nich wielu pracowników fizycznych i umysłowych. A jednak, kiedy osaczane osoby składały skargi na ten system i mówiły o prześladowaniu ich wskutek działania tego systemu, osoby takie zmuszano do poddania się badaniom psychiatrycznym.
 
 
Pracownicy
 
Ten program nie tylko będzie korzystał ze wspomnianych już wcześniej urzędników państwowych, ale też będzie poszerzony o inne użyteczne osoby. Będą one mieć dostęp do tajnych źródeł informacji. Uczestnicy tego programu będą się łączyć z centrami informacji agencji wywiadowczych (fusion centres).
W wielu wypadkach nie będą podpisywane jakiekolwiek umowy poufności (confidential disclosure agreements), które miałyby zapewnić, że informacje te będą chronione.9
 
Gdy tylko powiadomienie zostanie przekazane, figurant dosłownie czuje, jakby się stał wrogiem publicznym (enemy of the state), ponieważ społeczność dostaje powiadomienie z informacjami, które mogą być w pełni prawdziwe lub nie. Pamiętajmy, że mnóstwo zgłoszeń ma miejsce za sprawą osób, które miały jakiś ukryty motyw, by to uczynić, np. chęć zemsty. Dla kogoś, kto jest obeznany z tym systemem, jest to doskonały sposób, by systematycznie niszczyć komuś życie i mieć pewność, że ten ktoś przez lata nie będzie wiedział, kto za tym stoi. Może nawet nie dowie się o tym nigdy.
 
Ta część nękania, którą figuranci określają jako zorganizowane osaczanie (Gang Stalking), jest celową psychologiczną operacją, która jest integralną częścią systemu powiadamiania.
 
Składają się na nią:
  • nękanie przez społeczność (community harassment),
  • mobbing,
  • wmawianie figurantowi, że ma zaburzenia psychiczne (gas lighting),
  • stwarzanie inscenizowanych zdarzeń (street theatre),
  • elektroniczne nękanie (electronic harassment)
  • dziesiątki innych technik, które wszystkie razem mają pomóc systematycznie niszczyć figuranta przez długi czas.
 
Jeżeli figurant zaczyna się z tego powodu skarżyć, zaczyna się o nim mówić, że jest chory psychicznie. Ten system jest w stanie zniszczyć reputację i wiarygodność figuranta. Kiedy figurant szuka pomocy z powodu dostrzeganych przez niego przejawów nękania go przez społeczność, co nieuchronnie musi nastąpić po pojawieniu się powiadomienia, jego żalenie się i prośby o pomoc są ignorowane. Jego opowieści o nękaniu, stalkingu, mobbingu i elektronicznych atakach są dla wygody nietraktowane jako prawdziwe, lecz jako objawy choroby psychicznej, podczas gdy życie osaczanej osoby nadal jest systematycznie zakłócane i stale ulega pogorszeniu.
 
Większość uczestników tego systemu powiadomień najwidoczniej jest zobowiązana do zachowania poufności, może nawet podpisuje pisemne zobowiązanie. Poza tym istnieje też system, który ma możliwość skutecznego karania każdego, kto jest częścią systemu powiadomień i próbuje się wyłamać. W ten sposób większość osób nie kwestionuje tego programu, nawet wtedy, gdy niszczy się ich bliskich.
 
Te przepisy bezpieczeństwa i higieny pracy są obecne w większości społeczności, miejsc pracy i placówek edukacyjnych. Istnieją w najbardziej demokratycznych krajach, takich jak Kanada, USA, Wielka Brytania i reszta Europy. Na tym etapie wiele innych krajów zdaje się adaptować ten system, a z odzewu osaczanych osób wynika, że najwidoczniej ten system już teraz jest obecny w większości krajów.
 
Oznacza to, że świadomie lub nieświadomie ludzie uczestniczą w rozbudowanym systemie inwigilacji, który w pełni monitoruje i nęka osobę, która w ten sposób została oflagowana. Ten system nie ogranicza się do stanów czy prowincji, ale może wykraczać daleko poza ich granice. Informacje o figurantach mogą też być masowo rozprowadzane do szerokiego kręgu osób, m.in. do ludzi, z którymi figurant mógł nigdy nie mieć bezpośredniego kontaktu, ale z którymi mógł mieć kontakty biznesowe lub znać ich tylko powierzchownie. W zasadzie jest to sieć, która może dotknąć każdego, kto jest związany z figurantem, i zatruć ich informacjami zawartymi w aktach figuranta, prawdziwymi lub nie.
 
Ponieważ większość figurantów nie ma pojęcia, co się dzieje i że taki system w ogóle może istnieć, są wprawiani w zdumienie, kiedy próbują w rzeczowy sposób uzyskać pomoc w różnych instytucjach, a zamiast pomocy lekceważy się ich skargi, bo traktuje się ich jako chorych psychicznie.
 
Jestem przekonana, że ten system powiadomień będzie się nadal rozwijał, ponieważ wiele osób tego chce. Wielu lubi mieć poczucie, że są częścią tajnego klubu. O ile nie przydarzy się to im samym, większość z nich nigdy naprawdę nie zrozumie, jak druzgocące działanie może mieć taki system na niewinnego człowieka. Mogę jedynie zasugerować, by ci, którzy posiadają odpowiednią wiedzę, środki finansowe i poświęcenie, dołożyli starań, by wprowadzono zmiany prawne mające na celu naprawienie tego systemu.
 
 
Sugestie
 
System ten powinien obowiązkowo wydawać pisemne powiadomienia figurantom. Jeżeli dochodzenie wciąż trwa, powinien być ustalony maksymalny czas trwania takiego dochodzenia. Figuranci skarżą się całymi latami na nękanie ich. Jeżeli wina figuranta została w jakimś zakresie dowiedziona, to niech zostanie on wezwany na przesłuchanie. Jeżeli nie, to po określonym czasie powiadomienia te powinny być obowiązkowo usuwane z systemu. Większość prawników, pracowników placówek psychiatrycznych i policjantów dobrze wie o tym systemie powiadomień, dlatego też zarówno figuranci, jak i ich skargi na nękanie ich powinny być traktowane poważnie. Obecnie ten system powiadomień, zamiast pomagać, służy do rujnowania życia niewinnych osób, do nękania ich całymi latami, co prowadzi do zgubnych skutków dla nich samych i ogółu społeczności.
 
Wielu ludzi w społeczeństwie wciąż nie rozumie, albo nie uświadamia sobie tego, że istnieje ciemna strona wielu z tych strzelanin i innych przypadków użycia przemocy, istnieje ciemna strona, o której społeczeństwo wolałoby raczej, żebyście nic nie wiedzieli. Ciemna strona, która dzieje się w zamaskowanej formie praktycznie na oczach ogółu. Nie jest jednak dostrzegana. Ale ta ciemna strona jest często bardzo rzeczywista i traumatyczna dla osaczonej osoby (Targeted Individual).11
 
System powiadomień w całym swoim zakresie i szerokości jest nie mniej niszczący niż system represji enerdowskiej Stasi czy amerykańskiego programu Cointelpro. Różnica polega na tym, że teraz państwo maskuje te przestępstwa, stwarzając pozory, że kieruje się ono dobrem ogółu, pozostawiając niewinnych figurantów na łasce gawiedzi i osobników, którzy wykorzystują ten system do otwartego inwigilowania, nękania, dręczenia i kontrolowania tych, których wciągnięto na listę.
 
 
1.