Polski" "English
www.andrelandberg.com

Artykuł 1

 

 

 

„Choroba szalonych ludzi”     czerwiec 2001 r.
 
„Od czterech lat w krajach Azji Południowo-Wschodniej trwa kryzys gospodarczy. Ludzie nie mogą sobie poradzić z trudnościami dnia codziennego. Wielu nieustannie szuka pracy. Inni pracują tylko dorywczo, jeszcze inni zostali żebrakami. Taki stan permanentnej niepewności i poczucia zagrożenia sprawia, że ogromne rzesze ludzi popadają w obłęd.
 
Niedawne badania w Indonezji wykazały, że aż jedna czwarta dwustumilionowej populacji kraju cierpi na zaburzenia umysłowe. Tysiące trafia do zakładów psychiatrycznych, gdzie leczy się ich zastrzykami, tabletkami i wstrząsami elektrycznymi. Doszło do tego, że placówki psychiatryczne są przepełnione, a poradnie zdrowia psychicznego nie mogą nadążyć z przyjmowaniem nowych pacjentów, którzy mają jeszcze świadomość, że coś z nimi jest nie tak.
 
Tamtejsi lekarze ostrzegają, że jeśli kraj nie poradzi sobie z trudnościami ekonomicznymi, to z roku na rok coraz więcej ludzi będzie popadać w obłęd i kraj może się stać JEDNYM WIELKIM DOMEM UMYSŁOWO CHORYCH.”
 
Powyższe słowa, to komentarz do materiału filmowego zaprezentowanego w programie „KONTRASTY” (TVP 1) 9 kwietnia bieżącego roku. Doprawdy niełatwo wyobrazić sobie życie w kraju, gdzie 50 milionów obywateli to chorzy umysłowo. Czy sam fakt kryzysu gospodarczego mógł spowodować tak wielki wzrost liczby zachorowań?
 
Półtora miesiąca po obejrzeniu tego wstrząsającego materiału z Indonezji natrafiłem na dane statystyczne, które z pewnością nie pozostają bez związku z zaistniałą w tym kraju sytuacją. Alois Hacker w swojej książce „Choroba szalonych krów” zamieszcza dane dotyczące wielkości eksportu mączki mięsnej.
 
Okazuje się, że w okresie od stycznia do listopada 1993 roku Wielka Brytania wyeksportowała do Indonezji o 71% więcej mączki mięsnej niż do 15 innych krajów (razem biorąc) importujących ten szalony pokarm dla zwierząt. Na drugim miejscu w tej niechlubnej statystyce uplasował się Izrael, zaraz za nim Tajlandia, Włochy, Sri Lanka i Indie. Indonezja sprowadziła w tamtym okresie 18mln 517 tys. ton mączki mięsnej.
 
Warto zaznaczyć, że w kwietniu 1993 roku 42% brytyjskiego bydła mlecznego było zakażone chorobą szalonych (wściekłych) krów (BSE), mimo tego, że w Wielkiej Brytanii zakaz karmienia bydła mączką zwierzęcą obowiązywał już od 1988 roku.
 
Co więcej, w połowie 1995 roku odnotowano przypadki zachorowań na BSE zwierząt, które urodziły się w 1992 roku. Do 1994 roku z powodu BSE w Wielkiej Brytanii padło 130 tysięcy zwierząt, wtedy też zakazano w Unii Europejskiej karmienia przeżuwaczy brytyjską mączką zwierzęcą oraz stosowania brytyjskiej wołowiny i jej przetworów w przemyśle farmaceutycznym i kosmetycznym.
 
Również w 1994 roku odnotowano pierwsze zgony ludzi, spowodowane przeniesieniem choroby ze zwierząt chorych na BSE. 20 marca 1996 roku specjalna brytyjska komisja rządowa wyraziła opinię, że BSE może być z dużym prawdopodobieństwem przenoszona na ludzi.
 
 
Czy Polska importowała mączkę mięsno-kostną?
 
– Tak, i to niemałe ilości. Kiedy? – Wtedy, kiedy coraz trudniej było znaleźć zainteresowanych jej kupnem.
 
Z raportu unijnych ekspertów wynika, że w latach 1994-1999 do Polski sprowadzono prawie 1,5 miliona ton mączki mięsno-kostnej, z czego ponad połowa pochodziła z Niemiec, gdzie stwierdzono co najmniej 28 przypadków BSE. Pozostała część również pochodziła z krajów, gdzie choroba szalonych krów jest obecna: Holandii, Danii, Belgii, Francji, Włoch, a nawet (o zgrozo!) z Wielkiej Brytanii.
 
Polacy broniąc się przed sankcjami zapewniają, że importowana mączka używana była do karmienia trzody chlewnej i drobiu. Do tej pory istniało przekonanie, że zwierzęta te nie zarażają się BSE. W warunkach doświadczalnych zdołano jednak zarazić świnie tą chorobą, drobiu jak dotąd nie. Jak pisze Hacker, niektórzy naukowcy dopuszczają możliwość, że pewna część populacji świń i drobiu już uległa zainfekowaniu BSE.
 
W latach 1993-2000 importowano do Polski 285 tysięcy 730 sztuk bydła, z czego zdecydowana większość była przeznaczona na ubój lub tuczenie. Bydło to pochodziło z Niemiec, Holandii, Francji i Danii.
 
 
Czy człowiek może się zarazić BSE?
 
– Wygląda na to, że tak, a dzieje się to za sprawą prionów. Są to małe cząsteczki białka zdolne do przenoszenia się ze zwierzęcia na zwierzę, a nawet na człowieka. Różnią się od wirusów tym, że nie posiadają informacji genetycznej zapisanej w kwasach nukleinowych. W odróżnieniu od bakterii nie oddychają ani nie rozmnażają się.
 
Naukowcy z University of California w San Francisco doszli do wniosku, że wystarczy, by w danym organizmie znalazła się jakaś drobna część cząsteczki, która jest wrażliwa na ten czynnik chorobotwórczy, by doszło do przeniesienia choroby.
 
Człowiek zmuszając krowy do jedzenia zmielonych ciał innych krów, owiec i ryb stworzył warunki do przyspieszonej ewolucji prionów. Innymi słowy doprowadził do wykształcenia wyjątkowo plastycznych szczepów tych chorobotwórczych cząsteczek białek.
 
Ludzie zakażeni prionami BSE chorują na chorobę Creutzfeldta-Jacoba (CJD) opisaną już w latach dwudziestych XX wieku. Choroba rozwija się bardzo powoli (do kilkunastu lat), a to czy ktoś na nią chorował, można orzec dopiero po śmierci.
 
Choć obecnie stwierdzono bardzo niewiele przypadków CJD, to strach przed nią jest obecny w coraz szerszych kręgach społeczeństwa. Na przykład w Niemczech eksperci ministerstwa pracy sugerują, aby rzeźnicy używali wodoszczelnych kombinezonów i rękawic chroniących przed ranami ciętymi, oraz masek na twarz i oczy. W Stanach Zjednoczonych wielu lekarzy patologów nie chce się podjąć sekcji zwłok ludzi, którzy zmarli prawdopodobnie z powodu CJD.
 
Uznanie Polski za kraj wysokiego ryzyka BSE przez ekspertów Unii Europejskiej (kwiecień 2001 r.) nakłada wymóg selekcjonowania i utylizacji tzw. odpadków wysokiego ryzyka, czyli mózgu, rdzenia kręgowego i innych tkanek, w których jest największa koncentracja białek mogących powodować chorobę szalonych krów.
 
W przyszłości od krajów eksportujących bydło i wołowinę do krajów Unii może być wymagane masowe testowanie na BSE krów, które ukończyły 30. miesiąc życia. Każdy rok takich testów kosztowałby Polskę 175 milionów złotych, nie licząc strat handlowych.
 
Przeglądając prasę coraz częściej widzę ogłoszenia oferujące pracę w Niemczech czy w Holandii polskim rzeźnikom, rozbieraczom mięsa i innym pracownikom zakładów mięsnych. Czyżby Polacy byli mniej podatni na zakażenie prionami?
 
Niestety nawet ludzie niejedzący mięsa mogą się zarazić prionami BSE. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, jak wiele produktów przemysłu farmaceutycznego i kosmetycznego (szminka do ust) zawierają fragmenty mięsa wołowego. Żelatyna produkowana jest z kości, chrząstek i skór zwierzęcych. Obecnie w produkcji żelatyny zastąpiono składniki wołowe elementami mięsa wieprzowego i agarem.
 
Również zażywanie lekarstw może prowadzić do zarażenia BSE. Lista środków leczniczych zawierających tkankę wołową jest bardzo długa – szczególnie duże ryzyko może stwarzać stosowanie wyciągów z grasicy. W 1994 roku we Francji lekarze doprowadzili do zachorowania sześćdziesięcioletniej kobiety na CJD. Była ona leczona wlewami dożylnymi albuminy pochodzącej z krwi dawcy, który zmarł na CJD.
 
Surowcami do produkcji kolagenu i elastyny są kości i ścięgna wołowe. Bądźmy tego świadomi używając kremów z ich zawartością. Otarcia i zranienia skóry teoretycznie również mogą spowodować zakażenie BSE. Wielu producentów kosmetyków zrezygnowało ze stosowania do produkcji swych wyrobów składników pochodzenia zwierzęcego. Warto się o to zapytać.
 
Inne choroby, które mogą przechodzić ze zwierząt na człowieka to na przykład: bruceloza, leptospiroza, salmonelloza, wąglik, wścieklizna, a także ta, o której ostatnio najgłośniej – pryszczyca.
 
 
Wpływ diety na zdrowie psychiczne
 
W medycynie Dalekiego Wschodu często leczy się nawet poważne choroby poprzez dobranie dla pacjenta odpowiedniej diety wspomaganej ziołami. W ten sposób można pomóc, a nawet całkowicie wyleczyć ludzi skarżących się na silne napięcie emocjonalne, zaburzenia psychiczne, lęki, urojenia itp. Chiński lekarz dokładnie analizuje zwyczaje żywieniowe pacjenta, by odkryć, co doprowadza do zaburzenia przepływu energii w jego polu bioinformacyjnym.
 
W ostatnich latach badania prowadzone przez naukowców europejskich i amerykańskich potwierdziły istotny wpływ odżywiania nie tylko na zdrowie fizyczne, ale i na zdrowie psychiczne. W ten sposób naukowcy zdają się zbliżać do odkrycia prawdy głoszonej od tysięcy lat przez mistrzów duchowych, mówiącej, że Ciało, Umysł i Duch – to jedno.
 
Dr Watson z Uniwersytetu Południowej Kalifornii (University of Southern California) pisze w swojej książce „Odżywianie i twój umysł”:
„Odkryliśmy, że czynnościowe choroby psychiczne są wynikiem zaburzeń metabolicznych związanych przede wszystkim z niewydolnością narządów wytwarzających enzymy.”
 
Analizując statystyki, łatwo zauważyć, że najwyższy odsetek zaburzeń umysłowych występuje w krajach, gdzie dominuje styl odżywiania enzymatycznie martwym pokarmem. W większości są to kraje wysoko rozwinięte, ale w ostatnich 10-20 latach ten styl żywienia został zaszczepiony w wielu krajach Dalekiego Wschodu, Afryki i Europy Środkowo-Wschodniej.
 
Jednym z tych krajów jest Indonezja, gdzie coraz trudniejsza sytuacja gospodarcza i polityczna mogą być wynikiem nagłej zmiany stylu życia i odżywiania mieszkańców tego ogromnego (200 milionów mieszkańców) kraju.
 
 
Co można wyleczyć dietą
 
Stosując odpowiednio dobraną dietę, doktor Watson wyleczył około 80% swoich pacjentów z poważnych chorób umysłowych, z którymi nie mogli sobie poradzić psychiatrzy. Zaburzenia psychiczne ustępowały w ciągu kilku dni lub tygodni. Po tak spektakularnym sukcesie nie waha się on głosić, że „nasze pożywienie decyduje o stanie naszego umysłu i o tym, kim naprawdę jesteśmy”.
 
Ale w Związku Radzieckim już w latach pięćdziesiątych minionego wieku leczono chorych psychicznie przy pomocy głodówek. Pisze o tym m.in. Kinga Wiśniewska-Roszkowska w swojej książce „Wegetarianizm” wydanej już w 1987 roku:
 
Nikołajew, z zawodu psychiatra, zorganizował Klinikę Dietoterapii należącą do Naukowego Instytutu Psychiatrii w Moskwie. Leczenie głodówką schizofreników i chorych z psychonerwicami zaczął stosować już w 1948 roku. Wyniki stosowanej przez niego terapii były dużo lepsze niż w przypadku leczenia farmakologicznego.
 
Oto dwa przykłady:
1) Psychoza natręctw. Pacjent, na ogół zdrowy i silny, skarży się na bardzo męczące natrętne myśli o charakterze agresywnym.
Głodówka przez 35 dni – już na czwarty dzień „myśli” zniknęły.
2) Chora w stanie głębokiej poporodowej depresji, silny lęk, halucynacje, urojenia.
W siódmym dniu głodówki nieco się uspokoiła, przestała słyszeć głos zmarłej matki. Głodówka trwała 15 dni – w okresie odbudowy szybko postępowała poprawa; wypisana w stanie dobrym.
 
Za wybitnych specjalistów leczenia głodem uważa się też Sheltona i De Vries z USA oraz Buchingera i Heun z Niemiec.
 
 
Leczenie głodem w Polsce
 
W Polsce międzywojennej leczenie głodem stosował w swym sanatorium Tarnawski. Obecnie w naszym kraju zauważa się nawrót do stosowania tej niezwykłej metody odzyskiwania zdrowia.
 
Pod koniec maja tego roku w programie „Nie do wiary” (TVN) przedstawiono niezwykłe relacje osób uczestniczących w osiemnastodniowej głodówce prowadzonej pod kierownictwem Lidii Padberg w okolicach Głuchołaz w województwie opolskim.
 
Jedna z uczestniczek tej terapii pozbyła się tam nowotworu piersi, a autystyczne dziecko zaczęło kontaktować się ze swoimi rodzicami. Najbardziej niewiarygodne, wręcz cudowne były jednak przypadki cofania się pęcherzycy, choroby, która powoduje powstawanie na skórze i wewnątrz ciała pęcherzy i ropiejących ran wskutek choćby niewielkiego obtarcia czy dotyku.
 
Wiele wczasów głodówkowych znanych jest jako wczasy odchudzające, albo oczyszczające organizm. Czytelnicy miesięcznika „Wegetariański Świat” dobrze wiedzą o organizowanych corocznie nad Bałtykiem głodówkach leczniczych pod patronatem redakcji tego czasopisma. W tym roku prowadzącą była doktor Anna Romanowska. W poprzednich latach głodówki „Wegetariańskiego Świata” prowadziła doktor Ewa Hankiewicz-Miącz.
 
Ale głodować można nie tylko nad morzem. Bożena Pest z dużym powodzeniem organizuje przez okrągły rok turnusy głodówkowe w Karpaczu w Karkonoszach. Regenerację organizmu wspomaga się tam m.in. ćwiczeniami oddechowymi, jogą, bioenergoterapią, hydroterapią i wizualizacją NLP.
 
Można też prowadzić głodówki samodzielnie, ale lepiej skorzystać wcześniej z rad ekspertów, albo przynajmniej przeczytać jedną z wielu publikacji poświęconych tej metodzie terapii i odmładzania.
 
Tu jednak należy ostrzec tych, którzy mają zbyt „opiekuńczych” członków rodziny, że nie jedząc mogą wbrew swojej woli zostać skierowani na przymusowe leczenie psychiatryczne, gdyż w myśl ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, mogą być uznani za osoby zagrażające własnemu życiu.
 
Może warto by było przy okazji wybrać się do poradni zdrowia psychicznego, żeby zobaczyć, czy są tam długie kolejki i czy blisko nam już do Indonezji.
 
 
Epilog
 
Na koniec pragnę przytoczyć najnowsze wieści z kraju 50 milionów chorych umysłowo podane w „Wiadomościach” (TVP 1) 30 maja 2001 roku.
 
„Indonezyjski parlament rozpoczął debatę nad odsunięciem od władzy prezydenta Wahida, oskarżonego o korupcję i niekompetencję. Prezydent ostrzegł, że kryzys polityczny może doprowadzić do rozpadu państwa, a nawet do wojny domowej.
 
Obawy prezydenta podzielają indonezyjscy wojskowi i policja. Ulice Dżakarty już teraz wyglądają, jakby w kraju ogłoszono stan wojenny. Od kilku dni do stolicy ściągają dziesiątki tysięcy zwolenników Wahida. Chcą bronić swojego przywódcy i zakłócić obrady parlamentu.
 
Według niektórych źródeł we Wschodniej Jawie już doszło do zamieszek pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami prezydenta. Procedura impeachmentu jest jednak długa i skomplikowana. Zwolennicy odsunięcia Wahida od władzy mogą jedynie skierować antyprezydencki wniosek do najwyższego gremium ustawodawczego kraju, jakim jest Doradcze Zgromadzenie Ludowe. Ono dopiero podejmie ostateczną decyzję o losie prezydenta.”