Polski" "English
www.andrelandberg.com

Doping sportowy

 

 

Inżynieria Duszy
jako metoda dopingu sportowego
 
 
Początkowo Inżynieria Duszy miała mi służyć jako metoda samouzdrawiania. Potem uświadomiłem sobie, że nie ma właściwie różnicy pomiędzy uzdrawianiem siebie a uzdrawianiem innych. Skoro przekonałem się o tym, to z czasem odkryłem, że dla sportowców Inżynieria Duszy jest doskonałą formą dopingu i eliminowania wielu kontuzji. Poza satysfakcją, jaką mi dawały sukcesy wspieranych przeze mnie sportowców, był to bardzo dobry sposób na doskonalenie samej metody i umiejętności jak najlepszego posługiwania się nią.
 
 
Początki
 
Czytającym te słowa z pewnością niełatwo przyjdzie uwierzyć w to, że nie byłoby całego mnóstwa sukcesów polskich i nie tylko polskich sportowców gdyby nie moje wsparcie, gdyby nie Inżynieria Duszy. Początkowo nawet ja sam nie bardzo wierzyłem w to, że siła mojego zdalnego oddziaływania może działać takie cuda. Właściwie zacząłem je stosować w czasie Turnieju Czterech Skoczni 2000-2001. Jak pewnie wszyscy dobrze pamiętają turniej ten stał się początkiem pasma sukcesów Adama Małysza. Można powiedzieć, że to właśnie najlepszy polski skoczek nauczył mnie stosowania Inżynierii Duszy jako dopingu sportowego. Stało się tak dlatego, że cechowała go niezwykła wprost otwartość na tego rodzaju niewidzialne wsparcie. Dzięki temu łatwiej mi było czynić postępy w tej sztuce, a sukcesy Małysza nagradzały mój trud i mobilizowały mnie do dalszej pracy
 
 
Siatkówka męska.
 
Jednak dopiero po 19 miesiącach zająłem się dopingiem sportowym na serio. Było to zaraz po ostatniej pielgrzymce papieża Jana Pawła II do Polski. Właśnie wtedy w sposób istotny udoskonaliłem stosowaną przeze mnie sztukę uzdrawiania i pozbyłem się wątpliwości co do jej skuteczności. W tamtym czasie najczęściej wspierałem polskich siatkarzy. Choć nie zdobyli oni medalu na mistrzostwach świata w Argentynie, to swoją grą rozbudzili wielkie nadzieje w sercach wielu polskich kibiców (mecze z Włochami i z Rosją).
 
Potem silnie zaangażowałem się w rozgrywki Polskiej Ligi Siatkówki. Wielu znawców siatkówki nie mogło pojąć tego, co się wtedy działo na boiskach; sensacja goniła sensację, nie można było być pewnym wyniku żadnego z meczów. Ja wtedy silnie wspierałem słabsze drużyny, stąd też zwykle faworyci nie mieli łatwego życia. Na przykład potężny Mostostal Kędzierzyn-Koźle nie zdołał pokonać w półfinale Pucharu Polski słabiutkiego Morza Szczecin. W sumie dla poszczególnych siatkarzy moje częste wsparcie stało się nieocenioną pomocą; dzięki niemu co najmniej kilku z nich z drugoplanowych zawodników stało się wręcz gwiazdami, a Sebastian Świderski tak oczarował Włochów w czasie Final Four w Mediolanie, że zaraz dostał propozycję gry we włoskim klubie.
 
 
Tenis
 
W maju 2003 roku, kiedy zakończył się w Polsce sezon siatkarski, trochę dla wypełnienia pustki zająłem się tenisem. Warszawski J&S Cup był moim pierwszym turniejem. Amelie Mauresmo dzięki mnie pokonała wtedy w finale Venus Williams. Zabawa z tenisem tak mi się spodobała, że zajmowałem się tym niemal bez przerwy. Koncentrowałem się na meczach najlepszych tenisistek świata, oczywiście starając się doprowadzać do niespodzianek. Ponieważ w kobiecym tenisie dominowały wtedy Amerykanki, przede wszystkim siostry Williams, często wspierałem ich rywalki. Okazało się to nadzwyczaj skuteczne, gdyż w krótkim czasie zdecydowanie kto inny zaczął dominować w rozgrywkach WTA.
 
Tenisem w męskim wydaniu interesowałem się mniej, choćby z tego względu, że rzadziej go pokazywano w telewizji. Jednak w czasie turniejów wielkoszlemowych również potrafiłem coś zamieszać wspierając niektórych tenisistów. Czasem decydowało to wręcz o tym, że turniej wygrywał ktoś inny, czyli nie ten, kto by wygrał, gdybym ja nie włączył się do gry.
 
 
Siatkówka żeńska
 
We wrześniu 2003 roku w nieplanowany sposób zająłem się żeńską siatkówką. Sam byłem zdumiony, że poszło tak dobrze, chociaż włożyłem w to naprawdę dużo czasu i energii. Oczywiście polskie siatkarki nie zdobyłyby wtedy bez mojego wsparcia żadnego medalu, nawet nie wyszłyby z grupy, bo przegrałyby również ich pierwszy mecz z Holenderkami. Byłyby też bez szans w meczu z Niemkami, zakładając, że do takiego meczu by doszło. Finał był po prostu moim majstersztykiem – przez dwa dni starannie pracowałem nad dyspozycją każdej z naszych reprezentantek z osobna, wsparłem też trenerów.
 
Dwa lata później nie chciałem wspierać Polek – za dużo osób podpisywało się pod ich sukcesami. Rywalki nie były jednak w dobrej dyspozycji i Polki dość łatwo wygrały swoją grupę. Pomogłem im tylko trochę w meczu z Serbkami. W półfinałowym meczu z Rosją, dla odmiany, przez pierwsze trzy sety wspierałem Rosjanki, które za bardzo odstawały poziomem i dość gładko dwa pierwsze sety przegrały. Kiedy potem jednak szło im coraz lepiej i widziałem, jak zaczęły się puszyć, uważając, że są takie świetne, zmierziło mnie to i znowu zacząłem pracować nad zmianą obrazu meczu na korzyść Polek. Prawie bym przegrał z samym sobą, bo zdążyłem już za bardzo rozpędzić Rosjanki. W taki oto sposób trochę niechcący stworzyłem pasjonujące siatkarskie widowisko z happy endem dla Polek.
 
Włoszki były na tamtych mistrzostwach Europy zdecydowanie najlepszym zespołem i one same dobrze o tym wiedziały. Polki nie miałyby szans z nimi wygrać, ale właśnie dlatego potraktowałem to jako wyzwanie dla siebie. Postanowiłem po wygranym półfinale pójść za ciosem i przytrzeć nosa trenerowi Włoszek i innym włoskim ekspertom. Było to zarazem wyjście naprzeciw wszystkim tym moim rodakom, którzy wbrew rozsądkowi wierzyli, że Polki po raz kolejny zdołają wywalczyć złoto. Podobnie jak dwa lata wcześniej przed finałem bardzo drobiazgowo zaopiekowałem się każdą z zawodniczek. Układałem je nawet do snu i sprawdzałem, czy ich sen jest odpowiednio zdrowy i głęboki. W mojej ocenie pokonanie Włoszek było tak trudnym zadaniem, że wcale nie byłem pewien, że nam się to uda. Zrobiłem jednak wszystko, co mogłem, by pomóc reprezentantkom Polski i – jak się okazało – przyniosło to zamierzony skutek. Dwa pierwsze sety były bardzo wyrównane, ale wygrały je Polki. Trzeci wygrały Włoszki, ale już w połowie czwartego trzęsły się z przerażenia, bezradnie patrząc jak Polki wydzierają im „ich” złoty medal. Nie były w stanie już nic zrobić, a po kilku minutach w polskiej ekipie zapanowała totalna euforia.
 
 
Pływanie
 
W 2003 roku zacząłem się zajmować pływaniem. Było to w czasie mistrzostw świata w Barcelonie. Przed Otylią Jędrzejczak otworzyła się wielka szansa na zdobycie złotego medalu. Polska telewizja postarała się, by kibice mogli to obejrzeć. Nie mogłem nie pomóc Polce. Zwycięstwo Otylii bardzo mnie ucieszyło, ale dla mnie był to zarazem początek nowego rozdziału w Inżynierii Duszy. Można powiedzieć, że musiałem się nauczyć pływania, czyli tego, jak najlepiej wspierać pływaków.
 
Muszę przyznać, że bardzo pokochałem tę dyscyplinę sportu, a samo wspieranie pływaków należy do najprzyjemniejszych i najmniej obciążających mnie energetycznie np. w odróżnieniu od futbolistów. Właśnie dzięki temu, że dużo czasu spędzają w wodzie, w naturalny sposób stale oczyszczają swoją aurę, co w efekcie sprawia, że wysubtelnieniu ulega ich energetyczna struktura, a oni sami przypominają radosne dzieci kosmosu – aniołki, syrenki.
 
Zatem z dużą przyjemnością przyszło mi wspierać pływaków i pływaczki, często Polaków, ale nie tylko. Na przykład w czasie Igrzysk Olimpijskich w Atenach zafascynowany byłem pływaczkami i pływakami australijskimi oraz amerykańskimi. Bardzo często wspierałem właśnie Australijczyków. Nie zaniedbywałem jednak Polaków. Bezpośrednio asystowałem w zdobywaniu dwóch srebrnych medali przez Otylię Jędrzejczak, a trzeci – złoty był jakąś tego konsekwencją. Otylia była wtedy bardzo dobrze przygotowana treningowo i pewnie ze dwa medale by zdobyła. Istotną rolę odegrało popracowanie z mojej strony nad jej emocjami, redukcją stresu. Paulinie Barzyckiej zabrakło wtedy bardzo niewiele do zdobycia medalu – była czwarta. Nikt się jednak nie spodziewał po niej tak wysokiego miejsca. Moje wsparcie nie dało też medali Pawłowi Korzeniowskiemu ani Bartoszowi Kizierowskiemu, ale uwierzyli oni, że mogą walczyć o miejsca na podium.
 
Za rok na mistrzostwach świata w Montrealu było już to widać. Złoty medal Korzeniowskiego i brązowy Kizierowskiego to w bardzo dużym stopniu moja zasługa. Jędrzejczak wtedy wspierałem tylko w sztafecie, ale i tak zdołała wywalczyć złoto i brąz. Co prawda więcej medali dla Polski już nie było, ale już to było wielkim sukcesem, a poza tym i inni polscy pływacy wypadli naprawdę dobrze bijąc wiele rekordów Polski. W Polskiej ekipie panowała wtedy wspaniała atmosfera, wszyscy czuli się nagrodzeni za swoją ciężką wieloletnią pracę na treningach, a trenerzy zbierali mnóstwo gratulacji. No, byłoby trochę słabiej bez mojej pomocy, ale niech tam będzie – mnie też te sukcesy cieszyły.
 
Za rok na mistrzostwach Europy w Budapeszcie było jeszcze lepiej. Najpierw Katarzyna Baranowska sama zdobyła medal brązowy. Potem posypał się grad medali, w tym aż cztery złote. Niesamowitym, zupełnie niespodziewanym sukcesem było też zdobycie srebrnego medalu przez polską żeńską sztafetę 4x200m stylem dowolnym. Pamiętam, że dobrze się wtedy przyłożyłem. W wywalczeniu większości z medali Polaków miałem bezpośredni udział, ale w wielu wypadkach dużą rolę mógł odegrać długotrwały skutek wspierania pływaków fenomenem Inżynierii Duszy.
 
Potem już coraz rzadziej wspierałem polskich pływaków, co przede wszystkim wynikało z tego, że zamiast choćby najprostszego dziękuję, coraz bardziej przybierały na sile różne formy prześladowania mnie przez służby mundurowe tego kraju, dla którego tak wiele zrobiłem. Z pewnością nie stanowiło to dla mnie zachęty do dalszego wspierania polskich sportowców, a często wskutek prześladowania mój nadwątlony stan zdrowia po prostu na to nie pozwalał.
 
W tegorocznych ME w Eindhoven i MŚ w Manchester polscy pływacy byli zdani sami na siebie, mimo tego, że komentujący zawody w Manchesterze Przemysław Babiarz wręcz zachęcał kogokolwiek do zdalnego wspierania polskich pływaków poprzez przesyłanie im dobroczynnej energii. Tym razem sami z siebie brązowe medale zdołali wywalczyć Paweł Korzeniowski i Mateusz Sawrymowicz.
 
 
Igrzyska Olimpijskie w Atenach (2004)
 
Pisząc o pływakach wspomniałem o trzech olimpijskich medalach Otylii Jędrzejczak w 2004 roku. W sumie na tamtych igrzyskach Polacy zdobyli dziesięć medali. Bez mojego wsparcia zapewne nie byłoby ich więcej niż pięć, no może sześć. Nie zdobyliby medali: Mateusz Kusznierewicz w żeglarstwie, Anna Rogowska w skoku o tyczce, Sylwia Gruchała w szermierce ani Agata Wróbel w podnoszeniu ciężarów. Jędrzejczak pewnie nie zdołałaby wywalczyć aż trzech medali, a wioślarze Sycz i Kucharski może by medal zdobyli, ale zapewne nie złoty. I pomyśleć tylko, że polskim olimpijczykom sromotnie się oberwało, zwłaszcza ze strony dziennikarzy sportowych. W ich komentarzach dominował prześmiewczy ton, a cała olimpiada była oceniana jako kolekcja w absurdalny sposób zmarnowanych szans. Ciekawe, ile pomyj wylano by na głowy polskich olimpijczyków, gdyby faktycznie wrócili z Aten tylko z pięcioma medalami?
 
 
Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Turynie (2006)
 
Przed rozpoczęciem Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Turynie uznałem, że powinienem poinformować prześmiewców „sportowych nieudaczników” o tym fakcie. Znowu oczekiwania od polskiej ekipy były stosunkowo duże, a ja tym razem nie planowałem ze wszech miar wspierać polskich olimpijczyków. Napisałem więc w liście do redaktora działu sportowego Gazety Wyborczej, żeby się nie wyżywali za bardzo na rozczarowujących swoją postawą reprezentantach Polski, bo faktycznie o medale może być tym razem nadzwyczaj ciężko. Znowu potraktowano mnie jak bandytę – gdy tylko wyszedłem na ulicę, znacząco jeździło wokół mnie kilka policyjnych radiowozów i samochodów straży miejskiej. Nie wiem, co to miało znaczyć; chyba żebym się bał i nie odważył się robić żadnych swoich magicznych sztuczek. Skoro tak mnie potraktowano, to faktycznie nie angażowałem się zbytnio. W skokach narciarskich wspierałem nawet obcokrajowców, no i Adam Małysz medalu nie zdobył, co z moją pomocą byłoby jak najbardziej możliwe.
 
W sumie spośród Polaków najbardziej pomogłem Justynie Kowalczyk. Ósme miejsce w biegu łączonym było dobrym wynikiem, ale kiedy zemdlała w czasie swojej koronnej konkurencji (10 km stylem klasycznym) , zrobiło się wielkie zamieszanie wokół tego i zaczęto szukać winnego (pewnie niektórzy uważali, że ja coś jej zrobiłem). Początkowo polscy dziennikarze byli bardziej powściągliwi w wyrażaniu swojej frustracji postawą polskich sportowców, ale w drugim tygodniu często dawali już upust swym emocjom. Wszystko wskazywało na to, że polska ekipa wróci z Turynu bez choćby jednego jedynego krążka. Na przekór wszystkim tym, którzy pogrzebali już szanse Polaków, czyli 90% moich rodaków, zdecydowałem się jednak zrobić coś dla moich ulubionych przedstawicieli zimowych sportów, czyli dla Justyny Kowalczyk i Tomasza Sikory. W ten sposób Kowalczyk zdobyła brązowy medal w biegu na 30 km, a Sikora – srebrny w biegu ze startu wspólnego. Radość była wielka, zwłaszcza że dla obojga były to biegi ostatniej szansy na tej imprezie. Po uwzględnieniu tych medali okazało się, że Polacy wcale nie wypadli aż tak źle na tej olimpiadzie, ale tych medali niestety by nie było, gdyby nie Inżynieria Duszy. Nie pomogłem wywalczyć tych medali dla Polski. Polska nawet na to nie zasłużyła. Uczyniłem to tylko i wyłącznie dla tych dwojga wspaniałych sportowców, których darzę wielką sympatią i szacunkiem.
 
 
 
Lekkoatletyka
 
Na wspieraniu lekkoatletów koncentrowałem się głównie w czasie trwania najważniejszych zawodów poszczególnych sezonów. Po prostu inne dyscypliny sportu zajmowały mnie tak bardzo, że trudno mi było zmusić się do bardziej systematycznego wspierania moich ulubionych gwiazd królowej sportu. Mobilizowałem się, kiedy przychodziły mistrzostwa Europy, świata, olimpiada, Puchary Europy i ważniejsze mityngi lekkoatletyczne. Do grona „moich podopiecznych” należeli m.in. Kim Geavert, Hicham El Guerrouj, Marek Plawgo, Lidia Chojecka, Daniel Dąbrowski, Ewelina Sętowska, Aurelia Trywiańska, Grażyna Prokopek, Jelena Isinbajewa, Monika Pyrek, Anna Rogowska, Kamila Skolimowska, Stefan Holm, a nawet Robert Korzeniowski.
 
Ale w sumie wspierałem dużo większą liczbę lekkoatletów, często czyniąc to zupełnie spontanicznie. Można powiedzieć, że sukcesów też miałem co niemiara. Na przykład bez mojej pomocy sławny Stefan Holm nie tylko nie zdobyłby na olimpiadzie w Atenach złotego medalu, ale w ogóle nie stanąłby na podium. Hicham El Guerrouj nie zdobyłby dwóch złotych medali, a inne medale byłyby dla niego porażką. Belgijka Kim Geavert nie zdobyłaby dwóch złotych medali na ME w Goeteborgu, podobnie jak Lidia Chojecka nie zdobyłaby dwóch złotych medali na halowych ME w Birmingham ani też brązu rok wcześniej na halowych MŚ w Moskwie. Anna Rogowska nie stanęłaby na olimpijskim podium w Atenach, ale prawdopodobnie na jej miejscu znalazłaby się Monika Pyrek.
 
Już sama kariera Jeleny Isinbajewej mogłaby być dla mnie wystarczającym powodem do wielkiej satysfakcji. Upatrzyłem ją sobie już w 2003 roku w czasie mityngu w Poznaniu. Można powiedzieć, że tak jak wielu innym wpadła mi w oko. Tylko że ja byłem w stanie zrobić dla niej dużo więcej od tych innych. Oczywiście nie mógłbym zastąpić jej trenera, ale nawet najlepszy trener bez mojego wsparcia nie zdołałby zrobić z niej carycy tyczki. Na olimpiadzie Jelena z moją pomocą pobiła rekord świata, a rok później w Londynie po raz pierwszy na zawodach pokonała wysokość 5 metrów. Do 2006 roku wspierałem ją bardzo często, potem coraz mniej chętnie. Coraz częściej miałem odczucie, że ta skądinąd sympatyczna Rosjanka po prostu trwoni ten dar, a przy tym staje się coraz bardziej zadufana w sobie. Przy najbliższej sposobności postaram się ją pokonać.
 
 
Piłka nożna
 
Muszę przyznać, że z każdym rokiem coraz mniej mi się ten „sport” podoba i sądzę, że wielu moich rodaków dobrze wie dlaczego. Jakiż jest sens wspierania przeze mnie którejś z drużyn, skoro i tak wynik jest już ukartowany? Nawet patrzeć się nie chce. Kilka lat temu trochę się jednak piłką bawiłem i miałem parę naprawdę interesujących sukcesów. Może przypominacie sobie spektakularne zwycięstwa Wisły Kraków nad włoską Parmą i niemieckim Schalke. Jam to nie chwaląc się uczynił. Potem przyszła kolej na Lazio i po zwycięskim remisie w Rzymie 3:3 zaczęły się wojny z powodu złego stanu murawy krakowskiego boiska. Mecz przełożono, a w końcu Lazio wygrało 2:1. Jestem pewien, że ktoś wziął ładne pieniądze, żeby awansowali rzymianie; normalnie wiślacy by wygrali. A ja włożyłem w przygotowanie krakowskiej drużyny naprawdę ogrom energii. Ktoś swoim cynicznym egoistycznym postępkiem cały ten mój wysiłek zaprzepaścił.
 
Mimo to w następnym sezonie zdecydowałem się w podobny sposób wesprzeć Groclin Grodzisk i się udało. Polacy wyeliminowali z rozgrywek najpierw Herthę Berlin, a potem Manchester City. Dla Anglików to był szok – czuli się pewni awansu, natomiast w małym wielkopolskim miasteczku zapanowała euforia.
 
Swoich sztuczek próbowałem też w czasie mistrzostw Europy w Portugalii i mistrzostw świata w Niemczech. Najbardziej znaczące okazywało się moje wsparcie w czasie rozstrzygających o awansie seriach rzutów karnych. Pominę milczeniem, które były to mecze i co z tego wynikło. No, Włosi to z całą pewnością mnie zawdzięczają mistrzowski tytuł.
 
 
 
Plebiscyty
 
Najlepsze było ogłoszenie wyników plebiscytu na pięć największych dla Polski sportowych wydarzeń roku 2003. Muszę przyznać, że mnie zamurowało, bo okazało się, że wybrano dokładnie te sukcesy, których po prostu by nie było, gdybym siedział biernie z założonymi rękami. Ktoś pamięta?
 
1.    Trzeci Puchar Świata i dwa złote medale MŚ Adama Małysza
2.    Złoty i srebrny medal Otylii Jędrzejczak na MŚ w pływaniu
3.    Złoty medal ME siatkarek
4.    Wspaniałe występy Wisły Kraków w Pucharze Europy
5.    Wyeliminowanie przez Groclin Grodzisk Herthy Berlin i Manchesteru City
 
Miałem wrażenie, że ktoś sobie ze mnie po prostu kpi w ten sposób, ale nie – to naprawdę były wielkie wydarzenia dla polskich kibiców. Czułem się jednocześnie usatysfakcjonowany, ale i w jakiś sposób oszukany, bo nikt przecież za te skarby mi w żaden sposób nie podziękował. Od tego czasu stałem się jakby mniej bezinteresowny, mniej hojny dla polskich sportowców, a czasem nawet psotliwy tzn. że bywało, że swoim wsparciem obdarzałem rywali Polaków. Nigdy jednak nie trwało to zbyt długo, bo wcześniej czy później na powrót pomagałem reprezentantom Polski.
 
Na przykład jeśli chodzi o skoki narciarskie, to jeszcze w lecie 2003 r. wymyśliłem sobie, że w sezonie 2003/04 zdecydowanie będę wspierał Norwegów. No i tak też zrobiłem. Sukces był niewiarygodny, ale na rękach nosili trenera Kojonkoskiego, więc po zakończeniu sezonu straciłem motywację, by to dalej ciągnąć. W następnym sezonie przestawiłem się na Finów z Janne Ahonenem na czele. Chciałem Janne w ten sposób wynagrodzić to, co mu zabrałem w poprzednich czterech sezonach intensywnie wspierając najpierw Adama Małysza, a potem Norwegów z Ljoekelsoeyem na czele.
 
W 2005 roku Małysz mógłby zdobyć medal na mistrzostwach świata, ale moje wsparcie dla kilku innych skoczków pozbawiło go miejsca na podium. Na takie zachowanie z mojej strony na pewno wpłynęło też coraz bardziej dotkliwe prześladowanie mnie w tym kraju, jakby właśnie dlatego, że tak wiele dobrego dla niego uczyniłem.
 
 
Andre Landberg
 
 
 
 
 
   Ważniejsze sukcesy sportowe
( wybór subiektywny )
 
 
 
 
ROK 2001
 
Skoki narciarskie
 
Wygranie Turnieju Czterech Skoczni przez Adama Małysza (2 ostatnie konkursy)
 
Srebrny medal Adama Małysza na dużej skoczni na MŚ w Lahti
 
Wygranie Pucharu Świata przez Adama Małysza
 
 
Lekkoatletyka
 
Brązowy medal Moniki Pyrek w skoku o tyczce na mistrzostwach świata w Edmonton
 
 
 
 ROK 2002
 
Skoki narciarskie
Puchar świata dla Adama Małysza
Srebrny i brązowy medal Adama Małysza na olimpiadzie w Salt Lake City
 
Piłka nożna
Wyeliminowanie Parmy przez Wisłę Kraków
Wygrana na wyjeździe (4:1) Wisły Kraków z Schalke
 
 
ROK 2003
 
Skoki narciarskie
Złoty medal Adama Małysza na MŚ w Predazzo (duża skocznia)
 
Złoty medal Adama Małysza na MŚ w Predazzo (normalna skocznia)
 
 
Trzeci Puchar Świata dla Adama Małysza po serii rewelacyjnych występów po MŚ w Predazzo
 
 
Piłka nożna
 
Remis (3:3) Wisły Kraków z Lazio Rzym w Rzymie
 
Wyeliminowanie przez Groclin Grodzisk Wlk. w Pucharze UEFA Herthy Berlin i Manchesteru City (zwłaszcza remis w Manchesterze 1:1)
 
 
Tenis
 
J&S Cup
Pokonanie przez Amelie Mauresmo Venus Williams w finale turnieju J&S Cup w Warszawie. Kuriozalny wynik meczu: 6-7, 6-0, 3-0 (krecz Williams)
 
Turniej WTA w Rzymie
Wygrane Mauresmo z Capriati i Sereną Williams (do dnia dzisiejszego jedyna porażka Sereny Williams z Mauresmo)
Dwa świetne sety Mauresmo w przegranym finale z Kim Clijsters
 
 
Roland Garros
Wygrana Justine Henin-Hardenne z Sereną Williams w półfinale oraz wygranie przez nią finału z Kim Clijsters.
Henin- Hardenne (4) – Serena Williams (1) – 6/2, 4/6, 7/5
Henin- Hardenne (4) – Kim Clijsters – 6/0, 6/4
 
Wyeliminowanie w ćwierćfinale Venus Williams i Capriati przez Zwonariewą i Pietrową.
Zvonareva (22) – Venus Williams (3) – 2/6, 6/2, 6/4
Petrova - Capriati (7) – 6/3, 4/6, 6/3
 
 
Finał turnieju WTA w San Diego
Justine Henin-Hardenne – Kim Clijsters 3/6, 6/2, 6/3
 
 
 
Lekkoatletyczne MŚ w Paryżu
Złoty medal i rekord świata w chodzie na 50 km Roberta Korzeniowskiego
 
 
ME w siatkówce kobiet, Turcja.
Złoty medal Polek. Mecze, które nie zostałyby wygrane przez Polki bez mojego wsparcia:
Polska - Holandia 3:2, Polska - Niemcy 3:2.
Pomoc w wyeliminowaniu Rosji: porażki z Niemkami i Turczynkami.
Bardzo solidne przygotowanie Polek do meczu finałowego i wsparcie w trakcie meczu o złoto z Turcją. Wynik meczu: 3:0.
 
 
 
 
ROK 2004
 
Skoki narciarskie
 
Turniej Czterech Skoczni: zwycięstwo Sigurda Pettersena
Mistrzostwa Świata w Lotach Narciarskich:
Wygrana Ljoekelsoeya i Norwegów drużynowo
 
Puchar Świata:
Wspaniały pościg Ljoekelsoeya za Ahonenem. Norweg zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej z minimalną stratą do Fina.
Bardzo dobre występy innych Norwegów; pod koniec sezonu w niektórych konkursach nawet 8 z nich potrafiło się zakwalifikować do finałowej trzydziestki.
 
Był to pierwszy z sezonów, w których nie pomagałem Adamowi Małyszowi.
 
Biathlon – Tomasz Sikora
 
1. Mistrzostwa świata w Oberhofie
·        srebrny medal w biegu indywidualnym (20 km)
·        czwarte miejsce w biegu masowym (15 km)
 
2.   Oslo/Holmenkollen, marzec, zawody Pucharu Świata
      trzecie miejsce w sprincie
 
3.   Oslo/Holmenkollen, 11 marca, zawody        Pucharu Świata
      drugie miejsce w biegu pościgowym
 
 
Tenis
 
Australian Open
Wsparcie dla Federera i Safina; m.in. pokonanie świetnie grającego Agassiego przez Safina w półfinale.
Marat Safin – Andy Roddick (1) – 2/6, 6/3, 7/5, 6/7, 6/4 – ćwierćfinał
Marat Safin – Andre Agassi (4) – 7/6(6), 7/6(6), 5/7, 1/6, 6/3 – półfinał
Federer (2) – Hewitt (15) – 4/6, 6/3, 6/0, 6/4 – czwarta runda
Federer (2) – Nalbandian (8) – 7/5, 6/4, 5/7, 6/3 – ćwierćfinał
Federer (2) – J.C.Ferrero (3) – 6/4, 6/1, 6/4 – półfinał
Federer (2) – Safin – 7/6(3), 6/4, 6/2 – finał
 
 
Generali Ladies Cup - Berlin
Efektowne zwycięstwo Mauresmo w Berlinie; m.in. pokonała Kuzniecową i Capriati. Bez mojego wsparcia z Kuzniecową pewnie by przegrała, a z Capriati nie poszłoby jej tak gładko.
 
 
Roland Garros
Skuteczne wsparcie dla Rosjanek w meczach półfinałowych.
Myskina – Capriati – 6/2, 6/2
Dementieva – Suarez – 6/0, 7/5
 
 
Wimbledon
Zwycięstwo siedemnastoletniej Marii Szarapowej (półfinał z Davenport i finał z Sereną Williams)
Sharapova (13) – Davenport (5) – 2/6, 7/6(5), 6/1
Sharapova (13) – Serena Williams (1) – 6/1, 6/4
 
 
US Open
Dementieva – Mauresmo – 4/6, 6/4, 7/6(1) – ćwierćfinał
 
 
MASTERS
Zwycięstwo Marii Szarapowej (finał z Sereną Williams)
Maria Szarapowa – Serena Williams – 4/6, 6/2, 6/4
Amerykanka w trzecim secie prowadziła już 4-0
 
 
 
 
 
OLIMPIADA W ATENACH
 
Polacy:
 
Brązowe medale Mateusza Kusznierewicza (żeglarstwo), Agaty Wróbel (podnoszenie ciężarów), Sylwii Gruchały (szermierka – floret) i Anny Rogowskiej (skok o tyczce)
 
Otylia Jędrzejczak: pomagałem jej bezpośrednio w wywalczeniu dwóch srebrnych medali, pewnie pomogło jej to zdobyć złoto w jej ostatnim starcie
 
Paulina Barzycka i Paweł Korzeniowski – czwarte miejsca
 
Marek Plawgo (400 m ppł) – korzystając z mego wsparcia świetnie pobiegł w biegu półfinałowym. Wyrównał rekord Polski i z trzecim czasem wszedł do finału. Niestety w finale popełnił parę błędów i ostatecznie zajął szóste miejsce
 
 
Obcokrajowcy:
 
Stefan Holm (skok wzwyż) – zdobył złoty medal, ale byłby czwarty, gdybym mu nie pomógł opanować nerwy po dwóch zrzutkach
 
Hicham El Guerrouj (1500 m i 5000 m) – 2 złote medale i pięknie wyrażona wdzięczność
 
Jelena Isinbajewa (skok o tyczce) – złoty medal i rekord świata
 
 
 
 
 
 
 
ROK 2005
 
Skoki narciarskie
 
Niezwykłe serie zwycięstw najpierw Ahonena, a potem Hautamaekiego
 
Zwycięstwo Ahonena w Pucharze Świata
 
Rekordowo długie skoki (kilka rekordów świata) w ostatnim konkursie sezonu w Planicy, zwłaszcza skok Ahonena niestety zakończony upadkiem. Pomagałem wtedy prawie wszystkim.
 
 
Tenis
 
Seria zwycięstw Kim Clijsters w USA (powrót po wyleczeniu kontuzji)
m.in. pokonanie Marii Szarapowej
 
 
Roland Garros
Karatantcheva – Venus Williams (11) – 6/3, 1/6, 6/1 – 3. runda
Pomogłem Bułgarce wygrać, kiedy otworzyła sobie na to szansę w pierwszym secie.
 
Ivanovic (29) – Mauresmo (3) – 6/4, 3/6, 6/4 – 4. runda
Pomogłem Anie Ivanovic, którą kilka miesięcy wcześniej wziąłem pod swoją opiekę.
 
 
 
Wimbledon
Venus Williams (14) – Sharapova (2) – 7/6(2), 6/1 – półfinał
Dla odmiany pomogłem trochę Amerykance.
 
Venus Williams (14) – Lindsay Davenport (1) – 4/6, 7/6(4), 9/7 – finał
W tym bardzo wyrównanym meczu w decydującym momencie przechyliłem szalę na korzyść ciemnoskórej Amerykanki.
 
Filderstadt
Wygrana Dementiewej z bardzo dobrze grającą Clijsters w ćwierćfinale turnieju
Dementieva – Clijsters – 6/3, 3/6, 6/2
 
 
 
 
Pływanie
 
MŚ w Montrealu – pomoc prawie wszystkim Polakom. W szczególności złoty medal Pawła Korzeniowskiego i brązowy Bartosza Kizierowskiego, a także wiele rekordów Polski.
 
Siatkówka
 
ME kobiet – kolejny raz złoto dla Polek
Półfinał i finał (staranne indywidualne przygotowanie wszystkich siatkarek i trenera)
 
 
 
Lekkoatletyka
 
22 lipca 2005 mityng Super Grand Prix IAAF w Londynie
Rekord świata Jeleny Isinbajewej (5 m)
Drugie miejsce Anny Rogowskiej i ustanowienie przez nią rekordu Polski (4,80m) oraz próba pobicia rekordu świata (5 m)
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
ROK 2006
 
 
Skoki narciarskie
 
Pierwsze zwycięstwo Adama Małysza w zimowych zawodach Pucharu Świata od bardzo długiego czasu (Holmenkollen)
Przed jego drugim skokiem (po pierwszej serii był trzeci) napisałem w SMSie do przyjaciółki, że zaraz wygra Małysz.
 
 
Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Turynie
 
Justyna Kowalczyk (narciarstwo biegowe) – brązowy medal w biegu na 30 km
Tomasz Sikora (biatlon) – srebrny medal w biegu masowym (15 km)   
 
Biatlon – Tomasz Sikora
Wysokie miejsca w kilku startach i generalnych klasyfikacjach Pucharu Świata
W sprincie – pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej
 
Kontiolahti 16 marca –   drugie miejsce w sprincie
Kontiolahti 19 marca –   pierwsze miejsce w biegu masowym
Oslo/Holmenkollen        25 marca – drugie miejsce w biegu pościgowym
 
 
 
Halowe Lekkoatletyczne MŚ w Moskwie
Brązowy medal Lidii Chojeckiej
Srebrny medal Anny Rogowskiej (raczej by miała brązowy)
Srebrny medal męskiej sztafety 4x400m (pewnie uplasowaliby się nieco niżej)
 
Lekkoatletyczne ME w Goeteborgu
Kim Geavert – złote medale na 100m i na 200m.
Monika Pyrek – srebrny medal na jej urodziny (bardzo starannie dopracowane wsparcie z mojej strony)
Marek Plawgo – srebrny medal krótko po wyleczeniu kontuzji
 
Brak wsparcia dla Stefana Holma (z moją pomocą by wygrał, tak jak stało się to na olimpiadzie, a pozbawiony jej, mimo gorącego dopingu tysięcy swoich rodaków, zajął dopiero czwarte miejsce)
 
 
Pływanie - ME w Budapeszcie
 
Polacy zdobyli w sumie siedem medali, w tym aż cztery złote. Myślę, że do wywalczenia co najmniej czterech medali przyczyniłem się w bardzo dużym stopniu. Najwięcej satysfakcji sprawiło mi srebro naszej żeńskiej sztafety 4x200m stylem dowolnym. Tego nikt się nie spodziewał, ale ja się uparłem, by ten medal wyszarpnąć. Pomogłem też zdobyć brązowy medal jednej z bardziej doświadczonych pływaczek węgierskich. Był to ukłon w stronę gospodarzy.
 
 
 
 
Tenis
 
Australian Open
Tym razem wspierałem rywali Federera, nawet nie po to, żeby odpadł z turnieju, ale by poczuł, jak to jest, kiedy to nie on, lecz jego oponent gra z moim wsparciem.
Federer (1) – Haas – 6/4, 6/0, 3/6, 4/6, 6/2 – 4. runda
Po 6-0 w drugim secie spróbowałem coś zmienić i się udało. Ludzie przecierali oczy ze zdumienia. W gruncie rzeczy o to mi chodziło, a Rogera zrobiło mi się nawet żal.
Federer (1) – Davydenko (5) – 6/4, 3/6, 7/6(7), 7/6(5) - ćwierćfinał
W sumie za bardzo się w ten mecz nie zaangażowałem, ale parę razy dostarczyłem wsparcia Rosjaninowi. Po prostu trochę się bawiłem.
Federer (1) – Kiefer (21) – 6/3, 5/7, 6/0, 6/2 – półfinał
Wsparcie dla Niemca przez pierwsze dwa sety. Potem poczułem się tym zmęczony i odpuściłem.
 
Federer (1) – Baghdatis – 5/7, 7/5, 6/0, 6/2 – finał
Młody Cypryjczyk skazywany był na pożarcie przez króla Rogera. Postanowiłem się przeciwstawić temu poglądowi. Baghdatis był już bliski wyjścia na prowadzenie 2-0 (Federer był przerażony), ale z niezrozumiałego powodu zupełnie zgubił rytm gry i precyzję uderzeń. Okazało się, że w czasie tego meczu jego mama miała atak serca. Jej syn pewnie telepatycznie odczuł związany z tym wydarzeniem niepokój. W sumie byłem zadowolony z wyniku. Po zakończeniu meczu Federer przemawiając do publiczności zalał się łzami wzruszenia, ponieważ bardzo ciężko przyszło mu wygrać ten turniej. Miał okazję się przekonać, jak to jest, gdy z tajemnego wsparcia korzysta nie on, lecz jego rywale.
 
 
Turniej w Berlinie
Udało mi się odwrócić losy finału. Henin łatwo wygrywała z Pietrową, a jednak przegrała. Belgijka grała bardzo dobrze i z pewnością by wygrała, gdybym się nie wtrącał. W sumie zrobiłem to dla zabawy, dla polskiego trenera Rosjanki (Iwańskiego) i trochę po to, by zagrać na nosie polskim komentatorom Eurosportu.
 
 
Roland Garros

Vaidisova (16) – Mauresmo (5) – 6/7(5), 6/1, 6/2 – 4. rundaW połowie pierwszego seta Francuzka tak bardzo dominowała na korcie, że dla uatrakcyjnienia widowiska postanowiłem wyrównać obraz meczu. Trochę niechcąco wygrałem ten mecz dla Czeszki. W drugim i trzecim secie Mauresmo nie wiedziała, co się dzieje na korcie.Vaidisova (16) – Venus Williams (11) – 6/7(5), 6/1, 6/3 - ćwierćfinał

Prawie kopia poprzedniego meczu Czeszki. Wszyscy zastanawiali się, czy trzeciego seta i tym razem wygra do dwóch. W tym meczu wspomagałem Nicole Vaidiszową od samego początku.
 
 
 
Wimbledon

Roger Federer (1) – Rafael Nadal (2) – 6/0, 7/6(5), 6/7(2), 6/3 – finał 

Wsparcie dla Federera w całym meczu. Pomoc Szwajcarowi w przezwyciężeniu silnego fizycznego kryzysu w trzecim secie.
 
 
 
 
 
 
ROK 2007
 
 
Skoki narciarskie
Czwarta Kryształowa Kula dla Adama Małysza. Zacząłem go wspierać od początku 2007 roku, ale nie pomagałem mu w indywidualnych konkursach mistrzostw świata. Z moją pomocą z pewnością zdobyłby nie jeden, lecz dwa medale, i bardzo prawdopodobne, że obydwa byłyby złote.
 
Pomoc w uzdrowieniu czeskiego skoczka Jana Mazocha.
 
 
Piłka ręczna
Polacy nie zdobyliby srebrnego medalu mistrzostw świata bez mojej pomocy, bo nie wygraliby ćwierćfinałowego meczu z Rosją. Decydujące o wyniku okazało się moje silne wsparcie dla polskiego bramkarza Sławomira Szmala, co nie znaczy, że nie pomogłem też innym reprezentantom Polski.
 
 
 
Tenis
 
Wimbledon
Roger Federer (1) – Rafael Nadal (2) – 7/6(7), 4/6, 7/6(3), 2/6, 6/2 – finał
Jestem przekonany, że Szwajcar nie zdołałby tym razem obronić tytułu, gdyby nie moje silne wsparcie od początku do końca tego meczu.
 
US Open
Pomogłem Agnieszce Radwańskiej w sprawieniu największej sensacji turnieju, czyli w wyeliminowaniu obrończyni tytułu Marii Szarapowej.
Co prawda włączyłem się do gry trzy gemy przed końcem meczu, ale właśnie wtedy takie wsparcie było Polce najbardziej potrzebne. Wcale nie musiała wtedy wygrać. 
 
Kremlin Cup
W meczu finałowym sprawiłem, że moja ulubienica Jelena Dementiewa pomimo przegrania pierwszego seta zdołała w pięknym stylu pokonać bardzo dobrze dysponowaną Serenę Williams. Było to pierwsze zwycięstwo Jeleny nad Sereną – mój prezent na 26 urodziny sympatycznej Rosjanki.
 
Elena Dementieva – Serena Williams – 5/7, 6/1, 6/1
 
 
ME w siatkówce mężczyzn, Moskwa, wrzesień 2007
Dzięki mojemu wsparciu skazani na porażkę Hiszpanie zdołali pokonać w finałowym meczu drużynę gospodarzy. Zrobiłem to dla wprawy, tak żeby sprawdzić, czy moc mnie nie zawodzi.
 
 
Lekkoatletyka
 
Halowe Mistrzostwa Europy w Birmingham
Dwa złote medale Lidii Chojeckiej.
 
Mistrzostwa Świata w Osace
Brązowy medal Marka Plawgi (400m przez płotki)
Srebrny medal Czeszki Kateriny Badurovej (skok o tyczce)
Czwarte miejsce Moniki Pyrek (mogło być gorzej)
 
 
 
 
 
ROK 2008
 
 
Mistrzostwa świata w biatlonie
 
Złoty medal Magdaleny Neuner w biegu masowym.
Po prostu nie potrafiłem sobie odmówić przyjemności wspomożenia jej w potrzebie zarówno na strzelnicy, jak i w biegu.
 
Złoty medal niemieckiej żeńskiej sztafety.
Właściwie pomogłem tylko Magdalenie Neuner, ale była to pomoc na wagę złotego medalu. Neuner po prostu często niemiłosiernie pudłuje na strzelnicy.
 
 
Tenis
 
Australian Open
 
Dzięki mojemu silnemu wsparciu od początku do końca meczu Agnieszka Radwańska zdołała pierwszy raz w życiu pokonać Swietłanę Kuzniecową. Rosjanka z pewnością wygrałaby ten mecz, gdybym się nie uparł, żeby się stało inaczej.
Radwanska (29) – Kuznetsova (2) – 6/3, 6/4 – 3. runda
 
 
 
Turniej WTA w Dausze (Doha)
 
Radwanska (16) – Cibulkova 6/4, 6/7(1), 6/4 – ćwierćfinał
 
Ambitna Słowaczka grała znakomicie. W poszczególnych setach prowadziła z Polką odpowiednio: 3-1, 5-1 i 3-1. Mimo tego, że Agnieszka Radwańska była wyżej notowaną zawodniczką, tego dnia z pewnością bez mojej pomocy nie sprostałaby Dominice Cibulkovej.
 
 
Turniej WTA w Dubaju (Dubai)
 
Z wielką przyjemnością począwszy od pierwszej rundy aż do finału wspierałem moją ulubioną tenisistkę Jelenę Dementiewą. Zaufałem, że w drugiej rundzie poradzi sobie sama z Aljoną Bondarenko. Jestem przekonany, że w pozostałych czterech spotkaniach moje wsparcie było Jelenie absolutnie niezbędne. Jej triumf w Dubaju chyba nie mniej mnie uszczęśliwił niż ją samą. Zresztą podobnie było kilka miesięcy wcześniej w Moskwie.
 
Dementieva (8) – Schnyder – 7/5, 6/0 – 1. runda
Dementieva (8) – Ivanovic (3) – 5/7, 6/3, 6/3 – ćwierćfinał
Dementieva (8) – Schiavone – 5/7, 7/5, 6/2 – półfinał
Dementieva (8) – Kuznetsova (2) – 4/6, 6/3, 6/2 – finał
 
 
 
Mistrzostwa Europy w podnoszeniu ciężarów
 
Złoty medal Aleksandry Klejnowskiej.
Po rwaniu Polka miała 10 kg straty do prowadzącej Albanki Begaj. Ale dla chcącego nic trudnego i w podrzucie udało się tę stratę zniwelować. Ola musiała podnieść sztangę tylko o 1 kg lżejszą od jej rekordu życiowego. Kiedy miała już te 121 kg nad głową, cała buzia jej się śmiała. I o to właśnie mi chodziło.