Polski" "English
www.andrelandberg.com

Doha i Dubai

 

 
Tenisowy turniej WTA w Dausze (Doha) 2008 r.
 
 
20 lutego, Doha
 
Radwanska (16) – Garbin 6/3, 6/3 - 2. runda
 
Początkowo nie udzielałem Polce dodatkowego wsparcia. Kiedy usłyszałem, że ze stanu 2-1 w drugim secie dla Agnieszki zrobiło się 2-3, zaraz przyjrzałem się, czy wszystko jest w porządku z jej organizmem. Zauważyłem istotny deficyt energii w kilku kluczowych organach i zbyt silne zdenerwowanie. Szybko zniwelowałem zaburzenia przepływu energii i do końca meczu Radwańska nie straciła już ani jednego gema. Dla mnie był to drobiazg, ale polska tenisistka mogłaby nawet przegrać to spotkanie, gdyby ta słabość towarzyszyła jej do końca meczu.
 
 
22 lutego, Doha
 
Radwanska (16) – Cibulkova 6/4, 6/7(1), 6/4 - ćwierćfinał
 
Po kilku minutach meczu nie dziwiło mnie, że Venus Williams w poprzedniej rundzie nie zdołała wygrać ani seta z tą niską, ale jakże waleczną Słowaczką. Grała tak wyśmienicie, że pomyślałem, że jeżeli utrzyma tę jakość gry przez cały mecz, to Polka nawet z moją pomocą nie zdoła awansować do następnej rundy. Mimo takiej oceny sytuacji, jak mogłem pomagałem Agnieszce. Oznaczało to dla mnie ogrom żmudnej, mozolnej pracy i ponawianie nieustannych prób ratowania poszczególnych gemów i setów. Radwańska przegrywała w poszczególnych setach odpowiednio: 1-3, 1-5 i 1-3. Nie było nam łatwo wyjść z tych opresji. W końcowej części meczu zmęczenie fizyczne Cibulkovej spowodowało, że popełniała trochę błędów i dzięki temu jakoś udało się ten mecz wygrać. Satysfakcja mieszała się z niesmakiem, bo młoda Słowaczka bardzo mi zaimponowała swoją postawą i w gruncie rzeczy to ona zasłużyła na awans do półfinału.
 
23 lutego, Doha
 
Sharapova (4) – Radwanska (16) 6/4, 6/3 - półfinał
 
Miałem szczere chęci wspomóc Agnieszkę w tym meczu, ale uniemożliwili mi to moi prześladowcy. Bardzo mnie to zdenerwowało. Tego dnia stosunkowo łatwo można było Rosjankę ograć, zatem nie ma przesady w stwierdzeniu, że bandyci w mundurach, którzy wtedy mi przeszkadzali, ukradli Agnieszce Radwańskiej ponad ćwierć miliona złotych.
 
 
inne mecze w Dausze (Doha)
 
Sharapova (4) – Voskoboeva 6/4, 4/6, 6/1 - 2. runda
 
W tym meczu pomogłem mniej znanej Rosjance wygrać drugiego seta, kiedy otworzyła sobie na to szansę. Ostatniego seta nie oglądałem już i nie interesowałem się nim.
 
 
Bammer (15) – Kuznetsova (2) 6/3, 7/6(8) - 3. runda
 
Pomogłem Austriaczce w końcówce meczu. Chciałem, żeby zaraz rozpoczął się następny. Wygrałem dla niej tiebreaka.
 
 
 
 
Tenisowy turniej WTA w Dubaju (Dubai) 2008 r.
 
 
25 lutego, Dubai
 
Dementieva (8) – Schnyder 7/5, 6/0 - 1. runda
 
W ciągu ostatnich pięciu lat wielokrotnie pomagałem zarówno Dementiewej, jak i Schnyder. Od prawie dwóch lat Jelena Dementiewa jest moją ulubioną tenisistką, dlatego to właśnie ją wspierałem w tym meczu. Zacząłem od stanu 2-2. Początkowo Szwajcarka miała lekką przewagę i to ona pierwsza miała setbole i całą masę break-pointów. Nie potrafiła ich jednak wykorzystać, co z minuty na minutę wywoływało w niej coraz silniejszą frustrację. Używając piłkarskiego określenia powiedziałbym, że „bramka Jeleny była jak zaczarowana”. Mam wrażenie, że po przegraniu prawie wygranego pierwszego seta Patty domyśliła się, że jej rywalka właśnie korzysta z mojego niewidzialnego wsparcia, czyli wynik meczu praktycznie jest przesądzony. Jelena mogła nawet odpaść już w pierwszej rundzie, ale szkoda byłoby jej nie oglądać w kolejnych czterech meczach, prawda?
 
 
26 lutego, Dubai
 
Chakvetadze (6) – Radwanska (Q) 6/2, 2/6, 6/4
 
Mecz miał się zacząć o godzinie 11, a relacja w Eurosporcie o 12. Gdybym był wypoczęty, zasiliłbym Polkę zastrzykiem energii jeszcze przed rozpoczęciem spotkania. Niestety w rezultacie stosowania przeciw mnie bandyckich metod prześladowania, wypoczęty bynajmniej nie byłem. Jednak na początku drugiego seta zmobilizowałem się, by Radwańską wesprzeć i się udało.
Na pewnym etapie gry Rosjanka aż się trzęsła ze zdenerwowania. Jednak w trzecim secie się zmobilizowała: przyspieszyła tempo gry i zwiększyła siłę uderzeń. Agnieszka zaczęła tracić coraz więcej sił, i punktów. Było widać, że coraz bardziej odczuwa zmęczenie. Moi prześladowcy pewnie wtedy uznali, że pomagam Rosjance i swoimi bandyckimi sposobami ograniczyli moje możliwości wspierania Polki do minimum.
Podobnie postąpili w trakcie trwania pólfinałowego meczu Polek z Serbkami na ostatnich Mistrzostwach Europy w Siatkówce, odbierając wtedy Polkom szansę na co najmniej srebrny medal. Radwańska też nie musiała tego meczu przegrać, ale może dobrze się stało, bo było widać gołym okiem, że powinna trochę od tenisa odpocząć.
 
 
27 lutego, Dubai
 
Henin (1) – Srebotnik (Q) 7/5, 6/7(6), 6/3 - 2. runda
 
Był to w tym turnieju pierwszy mecz Belgijki, a piąty Słowenki, która podobnie jak Agnieszka Radwańska musiała się przedzierać przez 3 rundy kwalifikacyjne. Dostarczyłem lekkiego wsparcia Srebotnik w końcówkach setów 1 i 2, oraz trochę w trzecim. Pierwszego nie udało się wygrać, ale drugiego już tak. Katarina Srebotnik zagrała wspaniały mecz, ale w końcówce zabrakło jej sił. Mecz numeru 1 na świecie z kwalifikantką trwał trzy godziny; dobre, co? 
 
 
 
 
28 lutego, Dubai
 
Schiavone – Henin (1) 7/6(3), 7/6(4) - ćwierćfinał
Włoszka w pełni zasłużyła na to zwycięstwo. Pomogłem jej w końcówkach setów, najbardziej w tie-breakach. Było to pierwsze zwycięstwo Francesci Schiavone w historii jej spotkań z Justine Henin. Postawa Belgijki w tym meczu również zasługuje na uznanie: walczyła do końca, nie poddała meczu.
 
 
 
 
28 lutego, Dubai
 
Dementieva (8) – Ivanovic (3) 5/7, 6/3, 6/3 - ćwierćfinał
 
Przede wszystkim musiałem zadbać o to, by Jelenę nie dopadła niemożność serwowania. Trafiły jej się w tym meczu takie momenty, ale moja szybka precyzyjna interwencja potrafiła przywrócić Rosjance zdolność serwowania. Stałe doenergetyzowanie organizmu Dementiewej spowodowało, że im dłużej trwał mecz, tym bardziej zauważalna była jej lepsza wytrzymałość fizyczna i psychiczna. Anie Ivanović tym razem poskąpiłem takiego wsparcia, ale w przeszłości korzystała z niego wielokrotnie.
 
 
 
29 lutego, Dubai
 
Dementieva (8) – Schiavone 5/7, 7/5, 6/2 - półfinał
 
Problem polegał na tym, że byłem w podróży i nie miałem warunków ku temu, by wspierać Jelenę od początku meczu. Kiedy wróciłem do domu, było 5-5 w pierwszym secie. Nie zdołałem już uratować tego seta, ale nie straciłem wiary w końcowe zwycięstwo. W tym spotkaniu ważną rolę odegrało niwelowanie lęku, który kumulował się w pewnych częściach ciała Jeleny tuż przed ważnymi piłkami. Nad serwami musiałem pracować podobnie jak dzień wcześniej. Szybkie usuwanie bloków w przepływie energii i obfite zasilanie bioenergią sprawiły, że Rosjanka po blisko trzech godzinach gry prawie nie odczuwała zmęczenia, podczas gdy walecznej Włoszce po prostu zabrakło sił, by utrzymać poziom gry z pierwszego seta do samego końca meczu.
 
 
     
 
 
 
1 marca, Dubai
 
Dementieva (8) – Kuznetsova (2) 4/6, 6/3, 6/2 - finał
 
Tym razem w domu byłem, ale Eurosport nie relacjonował na żywo tego meczu. Jego skrót miał być pokazany dwie godziny później. Musiałem działać inaczej. Kiedy do planowanego rozpoczęcia meczu brakowało około 45 minut, odczułem silny lęk Jeleny przed tym finałem. Była to taka niema prośba o pomoc, o wsparcie. Postanowiłem zrobić, co w mojej mocy. Zacząłem od przygotowania samego siebie, czyli od samouzdrawiania wspieranego przez wysokowibracyjne dźwięki sprzyjające szybkiemu oczyszczaniu i podnoszeniu wibracji. Jelenie właściwie zacząłem pomagać tuż przed rozpoczęciem meczu. Była to typowa praca w ciemno, nie śledziłem stanu meczu, nie miałem na ten temat żadnych wiadomości.
Początkowo Jelena nie była w najlepszym stanie, ale dość szybko - korzystając z doświadczenia z poprzednich meczów - doprowadziłem jej organizm do równowagi. Wyglądało to całkiem dobrze, ale wiedziałem, że może to nie wystarczyć, ponieważ stan ten może być łatwo zaburzony. Zdecydowałem się poczynić głębsze zmiany świadomości delikatnie wprowadzając moją ulubienicę w rodzaj euforycznego transu. Efekt okazał się niesamowity, co ci, którzy oglądali ten mecz pewnie zauważyli. Na przykład Lech Sidor, komentator Eurosportu nie mógł się nadziwić, że Dementiewa tak dobrze serwuje i że nawet w ostatnich minutach meczu, kiedy Swietłana słaniała się na nogach, po Jelenie wręcz w ogóle nie było widać zmęczenia.
Kiedy w realu rozpoczynał się dopiero drugi set po pierwszym wygranym przez Kuzniecową, ja już byłem pewien, że wygrała Dementiewa. Chwilę wcześniej porównałem energie obu finalistek. Kontrast był tak duży, że tryumfatorką mogła zostać tylko Jelena Dementiewa.