Polski" "English
www.andrelandberg.com

Tekst 6

  

 
 
Tony Wardle – „Pożywienie dla świata?”
 
Obawy, że nowe formy życia tworzone przez inżynierię genetyczną spowodują nieodwracalne zniszczenia w skali globalnej, są jak najbardziej uzasadnione. Ale nawet jeżeli organizmy modyfikowane genetycznie (GMO) okażą się zupełnie nieszkodliwe, spowodują katastrofalne skutki dla ludzi, zwierząt i środowiska naturalnego.
 
W kolejnym zatrważającym raporcie ONZ wręcz grzmi, że zmierzamy do zapaści ekologicznej. Wprowadzenie organizmów zmodyfikowanych genetycznie, nawet jeżeli nie spowoduje śmierci choćby jednej biedronki, popchnie nas jeszcze szybciej w stronę przepaści.
 
Obietnica wyprodukowania żywności dla głodującego świata jest uzasadnieniem wprowadzania GMO głoszonym przez międzynarodowe korporacje. Jest to wyrachowany emocjonalny szantaż – cyniczne oszustwo specjalistów od public relations. Organizmy zmodyfikowane genetycznie będą miały dokładnie odwrotny efekt i firmy je produkujące o tym dobrze wiedzą. Ludzie głodują wyłącznie dlatego, że są biedni, i GMO tego nie zmienią.
 
Bieda była już trzydzieści lat temu uzasadnieniem tak zwanej „zielonej rewolucji” polegającej między innymi na wprowadzeniu nowych, lecz mniej licznych odmian nasion oraz masowym korzystaniu z pestycydów i nawozów. Ona również zapoczątkowała niebotyczny wzrost zysków międzynarodowych korporacji.
 
„Za dziesięć lat żaden mężczyzna, żadna kobieta ani żadne dziecko nie położą się spać głodni” – powiedział Henry Kissinger w 1974 roku. Ale liczba głodujących ludzi wzrosła do 800 milionów. Teraz to samo oszustwo jest powtarzane – jeszcze nowsze i jeszcze mniej liczne odmiany nasion, wciąż więcej pestycydów i nawozów sztucznych. I znowu nie ma to nic wspólnego z nakarmieniem głodujących.
 
Jak sądzicie, co zdominowało światowy handel? Ropa naftowa, a może pojazdy samochodowe? W rzeczywistości są to pasza dla zwierząt i mięso. Zwierzęta są motorem napędowym światowego handlu. W Zjednoczonym Królestwie ponad 75% całej ziemi uprawnej jest wykorzystywana jako pastwiska lub do upraw paszowych. Zwierzęta zjadają 70% wszystkich zbiorów. Podobnie jest w innych krajach Unii Europejskiej i w USA, ale nie jest to wystarczająco dużo i ogromne ilości paszy sprowadza się z krajów rozwijających się. Tamtejsze uprawy przeznaczone na eksport pokrywają obszary ziemi wielkości Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch i Nowej Zelandii.
 
Importuje się często paszę z tych samych krajów, w których dzieci umierają z głodu – krajów wykorzystanych, podporządkowanych i poprzez długi uczynionych uległymi. Oto dlaczego w 1984 roku Etiopia eksportowała paszę dla zwierząt do Wielkiej Brytanii, kiedy głód siał spustoszenie wśród jej mieszkańców.
 
Po co tak dużo paszy dla zwierząt? W przypadku poszczególnych zwierząt wygląda to trochę inaczej, ale na przykład z dziesięciu kilogramów białka roślinnego dobrej jakości zjedzonego przez krowę, około 9 kg jest marnowane dla utrzymania zwierzęcia przy życiu. Z tych 10 kg tylko 1 kg jest zamieniany na mięso. Jest to nierozsądne marnotrawstwo i bezsprzecznie niemożliwa do utrzymania forma rolnictwa, ale zarazem klucz do zysków dla międzynarodowych korporacji. Bez tego po prostu by padły – taka jest prawda.
 
Giganty przemysłu farmaceutycznego promujące wprowadzenie GMO teraz jak kolosy wznoszą się nad światem – każdego roku dzielą się zyskami wysokości 161 miliardów dolarów. Kroczą ręka w rękę z agrobiznesem i przemysłową hodowlą zwierząt – często są to te same firmy. Jest to nieświęta trójca producentów żywności.
 
Przemysłowa hodowla zwierząt daje im ponad 40% przychodów. Tylko dzięki podawaniu miliardom chorych i bezradnych zwierząt koktajli z leków, stymulatorów wzrostu i pestycydów może działać ten barbarzyński system. Żeby wyprodukować wystarczająco dużo paszy do wykarmienia takiej masy zwierząt potrzeba jeszcze więcej intensywnego rolnictwa – ziemia uprawna jest przesiąknięta nieprawdopodobnie wielką ilością nawozów sztucznych, pestycydów i ponad dwustoma drogimi środkami chemicznymi, z których wiele ma właściwości rakotwórcze. Jest to źródło zysku numer 2!
 
Źródłem zysku numer 3 jest udawanie leczenia chorób ludzi spowodowanych jedzeniem zwierząt. Choroba wieńcowa serca, wysokie ciśnienie krwi, arterioskleroza, zawały, rak, cukrzyca, choroby woreczka żółciowego i 50 albo 60 innych paskudztw, które wszystkie mogłyby zostać ograniczone lub wyeliminowane zupełnie poprzez zmianę sposobu odżywiania. Stan faktyczny jest taki, że wciąż pojawiają się nowe pigułki, a prawie nic nie wydaje się na profilaktykę zdrowotną – mniej niż jeden procent całkowitego budżetu służby zdrowia we wszystkich krajach Zachodu.
 
Jest to oślepiający sukces marketingowy – wspaniałe, olbrzymie, okrągłe oszustwo. Czy naprawdę wierzycie, że oni mają zamiar zabić tę znoszącą złote jaja gęś?
 
Ale co byście zrobili, gdyby wasz główny rynek zbytu walił się z powodu obrońców praw zwierząt, drobnoustrojów odpornych na działanie antybiotyków, BSE [choroby szalonych krów], [bakterii] e-coli i pestycydów? Co byście uczynili, gdyby wasi klienci przestawili się na zdrowszy sposób odżywiania? Dane statystyczne wskazałyby wam drogę naprzód. Amerykanie jedzą 110 kg mięsa rocznie, Brytyjczycy około 60 kg, Nigeryjczycy tylko 6 kg, a Hindusi zaledwie 1,1 kg. Więc tak jak w przypadku przemysłu tytoniowego, rozwinęlibyście wasz śmiertelny biznes w krajach rozwijających się.
 
Ale najpierw musi zostać rozwiązany jeszcze jeden problem. Pomimo wyniszczenia na całym świecie lasów i innych ekosystemów, nie ma wystarczająco dużego obszaru ziemi, żeby wyprodukować tak ogromną ilość paszy. Obszaru produktywnej ziemi w istocie ubywa wskutek jej wyjałowienia i degradacji spowodowanej głównie przemysłową hodowlą zwierząt. Obszar ten zmniejszy się jeszcze bardziej, kiedy wraz z ocieplaniem się klimatu wiele terenów zostanie zalanych.
 
Dlatego palącą potrzebą jest maksymalne wykorzystanie istniejących obszarów rolnych poprzez niszczenie wszystkich chwastów i dzikiej roślinności, które też czerpią z ziemi odżywcze substancje. Celem tego jest wzrost wydajności upraw, dlatego wprowadza się zmiany genetyczne. Większość „nowej” ziemi przeznaczonej na zasiewy paszowe jest obecnie wykorzystywana do uprawy roślin przeznaczonych dla ludzi. Zachodnie koncerny zalewają Europę Wschodnią jak plaga szarańczy. Dzięki wciąż panującemu tam zamieszaniu, firmy te tanio nabywają dobrej jakości grunty rolne i wiążą rolników długoterminowymi kontraktami, żeby wprowadzać ... zgadnijcie co?
 
Wykańczającą technologię *, która nie pozwala rolnikom na zachowanie nasion na następny rok. Zamiast tego wikła ich w niepewne finansowe układy wabiące obietnicą przyszłych zysków. Jeżeli nie wywiążą się ze zobowiązań, ich ziemia zostanie im zabrana. Próżne i oszukańcze są obietnice, że technologia ta nie zostanie wykorzystana. W niektórych krajach rozwijających się zachodnie koncerny już są w posiadaniu 40% wszystkich gruntów rolnych. Brazylia rozdarta jest utratą własności ziemi i głodem, mimo to 25% jej zbiorów to soja uprawiana jako pokarm dla bydła.
 
Wiele firm umizgiwało się dyktatorom i skorumpowanym elitom, by w zamian za to otrzymać posag w postaci ziemi. Na całym świecie właściciele gospodarstw chłopskich są spychani z najlepszych gruntów na obrzeża, gdzie ledwo wiążą koniec z końcem, a ich zwierzęta niszczą podatne na degradację środowisko. Potem przenoszą się dalej. Koczując w nowym miejscu, w beznadziei szerzą dalsze zniszczenie.
 
Chiny dostarczają nam najbardziej pouczającej lekcji na przyszłość. Zachęcone do przemysłowego chowu trzody chlewnej i kurczaków, niesamowicie zwiększyły liczby pogłowia tych zwierząt. Kraj ten w ciągu jednego roku z eksportera zboża stał się jego importerem. Ich nowo wyhodowane zwierzęta skutecznie pochłonęły całkowitą produkcję zboża Kanady w ciągu jednego dnia.
 
ONZ jako trzy najbardziej niepokojące zagrożenia środowiska wymienia:
1) zanieczyszczenie azotem
2) efekt cieplarniany
3) utratę wody pitnej.
 
Dokumentacja firmy Monsanto ujawnia, że mieli oni plany przejęcia kontroli nad wodą pitną na całym świecie. Plany, które jak mówią, obecnie zostały odłożone. Dlaczego im nie wierzę? Ponieważ oczywiście woda jest tak samo niezbędna do produkcji mięsa jak nasiona, ziemia i środki chemiczne.
 
Przemysłowa hodowla zwierząt marnuje więcej wody niż prawie jakakolwiek inna gałąź przemysłu. Na nawadnianej ziemi, czyli na 60% wszystkich gruntów, żeby wyprodukować 1kg wołowiny trzeba zużyć niewiarygodną wprost ilość 52 tysięcy litrów wody. Dla porównania, żeby wyhodować 1 kg warzyw wystarczy 250 litrów.
 
Zwiększanie produkcji mięsa i paszy przyspieszy proces zanieczyszczania azotem i ocieplanie się klimatu. Przeciętnie jedna krowa wydala [dziennie] do atmosfery 200 litrów metanu. W połączeniu z wypalaniem lasów dla tworzenia pastwisk jest to główne źródło gazów powodujących rozwijanie się efektu cieplarnianego na naszej planecie. W istocie wystarczy wymienić prawie którąkolwiek katastrofę ekologiczną, by dojść do tego, że u jej podłoża leży przemysłowa hodowla zwierząt.
 
Finansowy imperatyw korporacji producentów żywności każe im zmienić świat w wolne od chwastów i dzikiej roślinności miejsce monokulturowych upraw paszowych i pastwisk, z obrzydliwymi farmami-fabrykami, czyli dokładnie to, co można już teraz zobaczyć na ogromnych obszarach Europy, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych.
 
Na początku lat dziewięćdziesiątych Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) namiętnie głosiła wezwanie do zakończenia dominacji mięsa:
”Należy zacząć prowadzić politykę promowania upraw roślinnych dla ludzi, a ograniczania spożycia mięsa i nabiału.” WHO twierdziła, że tak jest taniej, zdrowiej, oszczędniej i że jest to jedyny sposób nakarmienia świata. Wezwanie to zostało zignorowane. Nadal będziemy świadkami wstrząsającego widoku głodujących ludzi, podczas gdy ci, których na to stać, rezerwują dla trzymanych dla siebie zniewolonych zwierząt światowe zasoby żywności i wody.
 
Jest szczytem cynizmu ze strony międzynarodowych koncernów głoszenie, że kierują się troską o biednych, kiedy prawda jest taka, że to właśnie ci biedni pomagają im swą wycieńczającą pracą uzyskiwać coraz większe zyski.
 
Świat zmierza w szybkim tempie do formy globalnego faszyzmu, a wiele rządów zmawia się w obawie przed utratą swoich wpływów – boją się potęgi tych, którzy mogliby wprowadzić zbyt rewolucyjne zmiany. Nasz świat wraz z całą swoją dostojnością umiera z powodu chęci osiągania doraźnych zysków. Obrona [świata] spoczywa w rękach ludzi. Musimy się organizować i działać z pasją i determinacją.
 
Jest to wezwanie do działania celem ujawnienia podłych kłamstw i oszustw, które chroniły przemysł mięsny przez dziesiątki lat z pełnym poparciem [brytyjskiego] rządu. My wszyscy subwencjonowaliśmy to szaleństwo garściami pełnymi dolarów, funtów, marek i franków.
 
Jest tylko jedno rozwiązanie problemu głodu na świecie i jest nim dieta oparta na produktach roślinnych.
 
·        Nie wymaga okrutnego wykorzystywania miliardów zwierząt.
·        Nie wymaga wprowadzania modyfikacji genetycznej ani innych drogich rozwiązań technologicznych.
·        Wymaga mniej niż jednej czwartej dostępnej ziemi uprawnej i pozwala rolnikom pracować z przyrodą, a nie przeciwko niej.
·        Pozwala na właściwą rotację, na nieużytkowanie części ziemi i umożliwia zaprzestanie stosowania nawozów sztucznych i pestycydów.
·        Dostarcza najzdrowszego pożywienia, jakie jest znane.
·        Dostarcza lekarstwa na degradację środowiska.
·        Oznacza koniec niedorzecznego produkowania przez biedne kraje pożywienia dla zwierząt ludzi bogatych krajów, podczas gdy ich własne dzieci umierają z głodu.
 
ZMIEŃ ŚWIAT ZMIENIAJĄC SWOJĄ DIETĘ!
 
 
 
 
* Mowa tu o technologii, która polega na tym, że dokonując modyfikacji jednego z genów danego zboża, sprawia się, że ziarno nie może kiełkować. W konsekwencji, rolnicy każdego roku muszą kupować nowe ziarno do zasiewów i w ten sposób stają się uzależnieni od jego producentów.