Polski" "English
www.andrelandberg.com

2012 - końca świata nie będzie

 

 

Końca świata nie będzie,
 ale wielu ludziom w tym roku zawali się świat

 

 

 

1 stycznia 2012 r.

 

 

Czuję, że powinienem jeszcze dzisiaj zamieścić tu informacje na temat tego, czego możemy się spodziewać po rozpoczętym dzisiaj 2012 roku. Odczuwam to jako prośbę od osób, które żyły lub będą żyć na Ziemi, ale obecnie przebywają w świecie duchowym.

 

Od kilkunastu lat tak wiele mówi się o spodziewanym końcu świata, mającym nastąpić 21 grudnia 2012 roku, że chyba każdy z nas się zastanawiał, czy coś w tym jest. Początkowo byłem do tych przepowiedni nastawiony bardzo sceptycznie, ale w ostatnich 2-3 latach nabrałem przekonania, że naprawdę szykują się wielkie gwałtowne przemiany na świecie. Niejednokrotnie miałem wrażenie, że ten wielki przełom już się rozpoczął i że będzie on rozciągnięty w czasie na kilka lat.

 

Kilka miesięcy temu coraz bardziej oswajałem się z myślą, że faktycznie w niedługim czasie może dojść do unicestwienia cywilizacji człowieka na tej planecie. Chociaż, racjonalnie myśląc, wydawało mi się to mało prawdopodobne, celowo chciałem w to uwierzyć, by poczuć energię tej możliwej przyszłości.

 

Jeszcze dwa miesiące temu zakładałem na około 50%, że może się sprawdzić najbardziej fatalistyczny scenariusz kryzysu roku 2012. Teraz jednak tak nie myślę. Dzisiaj prawdopodobieństwo takiego zdarzenia oceniam na 0%, choć dobrze zdaję sobie z tego sprawę, że z matematycznych rachunków wynika, że jednak to prawdopodobieństwo jest znacząco większe od zera.

 

Taką pewność daje mi poczucie, że odbyłem podróż do przyszłości i stamtąd wróciłem. W pewnym sensie coś takiego się niedawno wydarzyło. Rozmawiałem z duchem znajomego, który zmarł w 2011 roku. Nie wywoływałem jego ducha. Przyszedł on do mnie sam. Pewnie wystarczyło sam fakt, że o nim myślałem i rozmawiałem o nim z kilkoma osobami. Tuż po jego śmierci wyszukiwałem też w internecie informacje o nim. Myślę, że w podobny sposób człowiek ten zaraz po swojej śmierci odwiedzał wiele osób, ale być może tylko ja go usłyszałem. Był to kontakt telepatyczny, bardzo charakterystyczny dla świata duchowego. Opisując taką komunikację z duchem mogę mówić o słyszeniu, gdyż w trakcie tego kontaktu naprawdę jakby się słyszy głos danej osoby i zwykle z łatwością się go rozpoznaje.

 

Otóż ten człowiek poinformował mnie, że jest strapiony, gdyż wkrótce będzie musiał ponownie inkarnować się jako człowiek na Ziemi. Nie był z tego zadowolony, ale wiedział, że musi zdecydować się na to doświadczenie. Miał pretensje do samego siebie i do swojej żony. Był przekonany, że w dużym stopniu właśnie przez nią będzie musiał się inkarnować na Ziemi jeszcze raz, by dokończyć zadania, które stały przed nim w niedawno zakończonym życiu.

 

Tak było, kiedy człowiek ten odwiedził mnie kilka tygodni po swojej śmierci. Zupełnie inaczej zachowywał się tuż przed swoim pogrzebem. Był wtedy rozradowany i przeszczęśliwy, że wreszcie uwolnił się z tego ciała. Powtarzał z radością: "Jestem wolny".

 

Jaki to ma związek z rokiem 2012? Już wyjaśniam. Kiedy zapytałem się tego pana, czy znowu będzie mieszkał w Polsce, powiedział, że nie. Dodał też, że Polski w tym czasie nie będzie. Będą jednak istniały inne kraje, ale w mocno zmienionej formie, w porównaniu z tym, co jest teraz. Wspomniał też o wojnie, która będzie się rozgrywać w Europie. Zrozumiałem, że początek tej wojny będzie miał miejsce w grudniu 2012 r. Może to być już na początku miesiąca.

 

Skoro istoty duchowe planują inkarnowanie się na Ziemi i realizację jakiegoś programu duchowej nauki, to znaczy, że oni wiedzą, że mimo wielu różnych tragedii, które rozegrają się na naszej planecie, ludzka cywilizacja nadal będzie istnieć. Z tego wnioskuję, że w najbliższych latach końca świata nie będzie, chociaż wielu ludziom jeszcze w tym roku dosłownie zawali się świat.

 

Musimy mieć świadomość tego, że każdego dnia, każdej chwili nawet, tworzymy przyszłość, której doświadczy planeta Ziemia. Im więcej istot niosących Światło, tym bardziej świetlistej przyszłości możemy się spodziewać. Nie jestem tu po to, by oczekiwać wdzięczności, ale coraz wyraźniej czuję, że i ja wespół z innymi posłańcami Światła przyczyniłem się do ocalenia tej planety. Tak już się stało.

 

Wciąż jednak przyszłość Ziemi ulega modyfikacji. Każdy dokłada coś od siebie. Prawdopodobieństwo zaistnienia najbardziej tragicznych scenariuszy zostało już zażegnane. Cieszmy się z tego, ale nie ustawajmy w dalszej służbie na rzecz Światła.

 

Z serca posyłam wszystkim Światło, by rozświetlało Wasze ścieżki w 2012 roku, który mimo wszystko będzie rokiem trudnym i obfitującym w dramatyczne wydarzenia.

 

Andre Landberg